Ostatni mecz 1/8 finału mistrzostw świata rozstrzygnął się dopiero w rzutach karnych. Jak relacjonuje Rzeczpospolita, Szwajcaria pokonała Kolumbię i jako ostatnia awansowała do ćwierćfinału turnieju.

Mecz dla koneserów

Spotkanie w Vancouver było starciem taktycznym, w którym obie drużyny bardziej dbały o własną bramkę niż o zdobycie gola. Przez dziewięćdziesiąt minut regulaminowego czasu, a potem przez całą dogrywkę, wynik pozostał bezbramkowy.

To rodzaj piłki, który trudno sprzedać jako wielkie widowisko, ale który potrafi docenić widz lubiący dobrze zorganizowaną grę w obronie. O awansie musiały więc zdecydować rzuty karne, czyli konkurencja, w której o wszystkim przesądzają nerwy.

Kluczowe pudła w serii karnych

W loterii jedenastek lepsi okazali się Szwajcarzy. Po stronie Kolumbii zawiedli dwaj wykonawcy: Davinson Sanchez trafił w poprzeczkę, a piłki nie wykorzystał również Juan Camilo Hernandez.

Nieskuteczny był także jeden z Helwetów, Manuel Akanji, który uderzył nad poprzeczką. Bilans pomyłek okazał się jednak korzystniejszy dla Szwajcarii, co wystarczyło, by to ona cieszyła się z awansu.

Pierwszy ćwierćfinał od 1954 roku

Dla szwajcarskiej piłki to moment wyjątkowy. Reprezentacja tego kraju po raz ostatni grała w ćwierćfinale mistrzostw świata w odległym 1954 roku. W dwudziestym pierwszym wieku Szwajcarzy aż czterokrotnie odpadali właśnie na etapie 1/8 finału, więc przełamanie tej bariery ma dla nich duży ciężar.

Teraz poprzeczka zawiesza się jeszcze wyżej. W ćwierćfinale Szwajcaria zmierzy się z broniącą tytułu Argentyną, jednym z faworytów całego turnieju. Będzie to sprawdzian, po którym okaże się, czy awans z Vancouver był jednorazowym sukcesem, czy początkiem czegoś większego.

Komplet ćwierćfinalistów

Wraz z awansem Szwajcarii znana jest już cała ósemka ćwierćfinalistów mistrzostw świata 2026. O medale powalczą: Francja, Maroko, Hiszpania, Belgia, Norwegia, Anglia, Argentyna i Szwajcaria.

To zestawienie łączy klasyczne potęgi z drużynami, które rzadziej zachodzą tak daleko. Faza pucharowa wchodzi w decydujący etap, a każdy kolejny mecz może już oznaczać koniec przygody dla nawet najbardziej utytułowanych reprezentacji.