Sukces Norwegii na mistrzostwach świata 2026 ma wielu autorów. Jak zwraca uwagę Rzeczpospolita, obok Erlinga Haalanda kluczową rolę odgrywa bramkarz Orjan Nyland, o którym przed turniejem mówiło się znacznie mniej.
Bez klubu, a jednak na mundialu
Historia Nylanda ma w sobie coś z filmowego scenariusza. 35-letni golkiper tuż przed turniejem, pod koniec czerwca, został bez klubu, bo wygasł jego kontrakt z Sevillą. Miał być w reprezentacji raczej rezerwowym, ale ostatecznie wystąpił w czterech z pięciu meczów Norwegii i stał się jednym z filarów drużyny.
Dla doświadczonego bramkarza to niespodziewany powrót na pierwszy plan. W jego karierze było sporo zawirowań, także nieudana próba przebicia się w Anglii, gdzie występował między innymi w Aston Villi, Norwich, Bournemouth i Reading, rozgrywając zaledwie kilka spotkań w Premier League.
Obrona, która przeszła do historii meczu
Największy moment przyszedł w meczu 1/8 finału z Brazylią. Przy wyrównanym wyniku Nyland obronił rzut karny wykonywany przez Bruno Guimaraesa, utrzymując swój zespół w grze. To była interwencja, która mogła przesądzić o losach spotkania.
Nie wszystko poszło idealnie, bo w doliczonym czasie gry Neymar pokonał go z kolejnego karnego. Wcześniej Brazylijczyk miał prowokować bramkarza, a ten miał chłodno odpowiedzieć, że i tak strzał obroni. Choć akurat tej próby nie zatrzymał, cała sytuacja pokazała jego spokój i pewność siebie.
Filar za plecami gwiazdy
Reflektory na mundialu skierowane są przede wszystkim na Haalanda, który po dwóch golach z Brazylią został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. Ale wielkich turniejów nie wygrywa się samymi napastnikami. Drużyna potrzebuje pewnego punktu również z tyłu, a takim punktem stał się właśnie Nyland.
Jego postawa to przypomnienie, że o sukcesie decyduje cały zespół, a doświadczenie bramkarza bywa równie cenne jak skuteczność gwiazdy ataku. Dla Norwegii, która pierwszy raz w historii gra tak wysoko, to bezcenny atut.
Przed ćwierćfinałem z Anglią
Teraz przed Norwegią kolejne wielkie wyzwanie, czyli ćwierćfinał z Anglią. To rywal, który sam awansował po dramatycznym meczu, i faworyt w oczach wielu ekspertów. Nyland zapewne znów będzie musiał wykazać się zimną krwią i skutecznością.
Jeśli Norwegowie mają dalej pisać swoją mundialową bajkę, wiele znów będzie zależało od człowieka w bramce. A ten, jak pokazał mecz z Brazylią, potrafi stanąć na wysokości zadania w najważniejszych momentach.



