Gospodarze mistrzostw świata 2026 ostatecznie zniknęli z turnieju. Jak podaje Rzeczpospolita, reprezentacja USA odpadła po porażce z Belgią, mimo że mecz oglądali między innymi Donald Trump i szef FIFA Gianni Infantino.

Wyraźna porażka Amerykanów

Mecz 1/8 finału zakończył się wynikiem 1:4 dla Belgii. Bohaterem spotkania był Charles De Ketelaere, który zdobył dwie bramki. Do siatki trafili także Hans Vanaken oraz wchodzący z ławki Romelu Lukaku. Honorowego gola dla gospodarzy strzelił Malik Tillman.

Amerykanie stawili opór, ale różnica jakości i skuteczności okazała się zbyt duża. Belgowie kontrolowali przebieg gry i pewnie dowieźli awans do kolejnej rundy.

Historyczna porażka gospodarzy

To wynik, który zapisze się w historii mundiali. Po raz pierwszy żaden z gospodarzy turnieju nie zdołał wyjść z 1/8 finału. Mistrzostwa świata 2026 organizują wspólnie trzy kraje, a wszystkie trzy już pożegnały się z rywalizacją na tym samym etapie.

Wcześniej odpadły bowiem Kanada i Meksyk. Teraz do tego grona dołączyły Stany Zjednoczone, przez co turniej został całkowicie bez reprezentacji krajów-organizatorów w ćwierćfinale.

Wsparcie z trybun nie pomogło

Amerykańskiej drużynie nie pomogła nawet obecność najważniejszych osób. Na meczu pojawili się prezydent USA Donald Trump oraz prezydent FIFA Gianni Infantino, ale ich wsparcie z trybun nie przełożyło się na wynik na boisku. Futbol po raz kolejny pokazał, że o awansie decyduje gra, a nie prestiżowa widownia.

Belgia kontra Hiszpania

Dla Belgii awans oznacza starcie z jednym z faworytów. W ćwierćfinale „Czerwone Diabły" zmierzą się z Hiszpanią, która wcześniej pokonała Portugalię po golu w samej końcówce. To zapowiada spotkanie na wysokim poziomie między dwiema europejskimi ekipami.

Mundial 2026 wchodzi w decydującą fazę i coraz wyraźniej nabiera europejskiego rysu. Bez gospodarzy w grze o medale walczyć będą przede wszystkim reprezentacje ze Starego Kontynentu, a każde kolejne spotkanie może przynieść nową niespodziankę.