Rozliczenie rządów Prawa i Sprawiedliwości było jedną z najgłośniejszych obietnic obecnej koalicji. Po ponad dwóch latach od zmiany władzy większość badanych ocenia jej realizację krytycznie. Wyniki publikuje Rzeczpospolita.
Jak dokładnie wyglądają liczby
Pracownia SW Research zapytała, czy rząd Donalda Tuska spełnił oczekiwania w zakresie rozliczeń rządów PiS. Odpowiedzi rozłożyły się następująco:
- nie - 53,3 procent,
- nie oczekiwałem takich rozliczeń - 19,2 procent,
- tak - 14,6 procent,
- nie mam zdania - 12,9 procent.
Badanie przeprowadzono 14 i 15 lipca 2026 roku na próbie 800 internautów powyżej 18. roku życia.
Jak to czytać
Metodologia ma tu znaczenie i warto ją podać wprost. To badanie internetowe na próbie 800 osób, więc opisuje opinie użytkowników sieci, a nie całej populacji, a przy takiej wielkości próby różnice rzędu kilku punktów procentowych mieszczą się w granicach błędu. Kierunek wyniku jest natomiast na tyle wyraźny, że trudno go tłumaczyć samą statystyką: krytycznych jest ponad trzy razy więcej badanych niż zadowolonych.
Druga rzecz, którą łatwo przeoczyć: te 53,3 procent to nie jest jednorodna grupa. Mieszczą się w niej zarówno ci, którzy uważają, że rozliczeń jest za mało i idą za wolno, jak i ci, którzy uważają, że w ogóle nie powinny się odbywać w takiej formie. Sondaż mierzy niezadowolenie, ale nie mówi, w którą stronę.
Co mówi grupa "nie oczekiwałem"
Najciekawszy jest chyba wynik 19,2 procent. Prawie co piąty badany deklaruje, że rozliczeń w ogóle nie oczekiwał. To spora część opinii publicznej, dla której temat, przez dwa lata obecny w polityce niemal codziennie, po prostu nie był priorytetem.
Razem z 12,9 procent osób bez zdania daje to blisko jedną trzecią badanych, których ta sprawa nie porusza albo nie interesuje. Dla polityków obu stron sporu jest to informacja co najmniej tak istotna, jak sam odsetek niezadowolonych.
Szerszy kontekst
Rozliczenia to obszar, w którym oczekiwania społeczne z natury rzeczy rozmijają się z tempem procedur. Postępowania przygotowawcze, zwłaszcza w sprawach dotyczących decyzji urzędowych i wydatkowania środków publicznych, trwają latami, a spektakularne zatrzymania rzadko przekładają się szybko na prawomocne wyroki.
Ta rozbieżność między kalendarzem politycznym a kalendarzem sądowym jest w takich badaniach widoczna zawsze. Nie znaczy to, że wynik należy lekceważyć, tylko że mierzy on w dużej mierze cierpliwość wyborców, a nie skuteczność prokuratury.



