Projekt polskiego podatku cyfrowego wchodzi w kolejny etap. Jak zapowiada w rozmowie z Rzeczpospolitą wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, jeszcze w lipcu ruszą konsultacje, uzgodnienia i opiniowanie na poziomie rządowym. Projekt trafił do wykazu prac legislacyjnych na początku 2026 roku.

Konstrukcja daniny

Podatek ma wynosić do 3 procent przychodów z wybranych usług cyfrowych. Chodzi o reklamę personalizowaną, portale społecznościowe, marketplace'y oraz sprzedaż danych o użytkownikach.

Objęte mają być podmioty spełniające jednocześnie dwa warunki: globalne przychody powyżej miliarda euro i opodatkowane przychody w Polsce powyżej 25 milionów złotych. To konstrukcja typowa dla podatków cyfrowych w Europie, celowo ustawiona tak, żeby wykluczyć krajowe firmy.

Ile to ma dać budżetowi

Prognozy resortu mówią o 1,7 miliarda złotych w pierwszym roku, około 2 miliardów w drugim i potencjalnie 3 miliardach w kolejnych latach.

Dla porównania, to rząd wielkości pojedynczego, dużego programu społecznego, a nie kwota zmieniająca konstrukcję budżetu. Znaczenie tego podatku jest w większym stopniu systemowe: chodzi o opodatkowanie przychodu tam, gdzie powstaje, a nie tam, gdzie spółka ma siedzibę podatkową.

Dlaczego to trudny podatek

Podatki cyfrowe od lat są punktem zapalnym w relacjach transatlantyckich. Kraje, które je wprowadziły, spotykały się z zapowiedziami ceł odwetowych ze strony Stanów Zjednoczonych, ponieważ danina uderza przede wszystkim w amerykańskie koncerny. Równolegle od lat toczą się prace nad rozwiązaniem globalnym w ramach OECD, które miałoby te podatki krajowe zastąpić.

Polska wchodzi więc w obszar, w którym decyzja podatkowa jest jednocześnie decyzją w polityce handlowej. To warto mieć z tyłu głowy, śledząc dalsze losy projektu.

Co jeszcze nie jest przesądzone

Na tym etapie mówimy o projekcie, a nie o obowiązującym prawie. Nie ma jeszcze rozstrzygnięć co do daty wejścia w życie, a szczegóły konstrukcji, w tym ewentualne mechanizmy odliczeń, mogą się w toku konsultacji zmienić. Materiał źródłowy nie precyzuje też przeznaczenia wpływów.

Doświadczenie z innymi krajami pokazuje, że między zapowiedzią konsultacji a wejściem podatku cyfrowego w życie mijają zwykle co najmniej dwa lata, a część projektów nie dochodzi do skutku, ustępując miejsca rozwiązaniom uzgodnionym międzynarodowo.