Czechy w polskiej wyobraźni turystycznej kończą się zwykle na Pradze, ewentualnie na Karlowych Warach. Ołomuniec, dawna stolica Moraw, przegrywa tę konkurencję mimo argumentów, które w innym kraju wystarczyłyby na pierwsze miejsce w przewodniku. Pisze o nim Rzeczpospolita.
Kolumna, która jest na liście UNESCO
Najważniejszy zabytek miasta stoi na Górnym Rynku i trudno go przeoczyć. Kolumna Trójcy Przenajświętszej, wzniesiona w pierwszej połowie XVIII wieku, ma ponad trzydzieści metrów wysokości i uchodzi za jedną z największych barokowych realizacji tego typu w Europie Środkowej. Na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO trafiła w 2000 roku.
Obok stoi ratusz z zegarem astronomicznym. Jest młodszy w obecnej postaci niż praski Orloj i bardzo od niego różny, bo przebudowano go w latach pięćdziesiątych XX wieku w duchu socrealizmu: zamiast świętych po tarczy krążą robotnicy i sportowcy. To jeden z najdziwniejszych obiektów tego rodzaju w Europie i sam w sobie powód, żeby przyjechać.
Miasto królów
Przydomek "miasto królów" nie jest chwytem marketingowym. To w Ołomuńcu w 1306 roku zginął Wacław III, ostatni męski przedstawiciel dynastii Przemyślidów, tytularny król Polski i Węgier oraz król Czech. Miał wtedy szesnaście lat i szykował się do wyprawy zbrojnej do Polski.
Konsekwencje tego zabójstwa sięgnęły daleko poza Morawy. Śmierć Wacława III oznaczała koniec panującej dynastii i usunęła z gry o polską koronę Przemyślidów, co realnie ułatwiło drogę Władysławowi Łokietkowi. Trudno o wydarzenie z czeskiej historii, które silniej wpłynęłoby na polską.
I miasto twierdza
Druga część przydomka bierze się z późniejszych stuleci. Ołomuniec był potężną twierdzą monarchii habsburskiej, a fortyfikacje przez lata definiowały jego układ i możliwości rozwoju. W praktyce oznaczało to również funkcję więzienną, typową dla tego rodzaju miast garnizonowych.
Ta dwoistość, splendor kościelno-uniwersytecki i surowość wojskowa, jest w Ołomuńcu wciąż czytelna w architekturze.
Uniwersytet i studenci
Uniwersytet Palackiego, sięgający korzeniami roku 1573, jest drugą najstarszą uczelnią w Czechach. To ma bezpośrednie przełożenie na klimat miasta: przy około stu tysiącach mieszkańców studenci stanowią bardzo widoczną część życia publicznego, co widać w liczbie kawiarni, cenach i tym, że centrum nie zamiera po godzinie osiemnastej.
Właśnie ta proporcja odróżnia Ołomuniec od miast, które żyją głównie z turystyki. Tutaj sezon nie kończy się we wrześniu, tylko wtedy dopiero zaczyna, razem z rokiem akademickim.
Praktycznie
Ołomuniec leży w północno-wschodniej części Czech, w Kraju Ołomunieckim. Z południa Polski to blisko: z okolic Cieszyna czy Opola jazda samochodem zajmuje ok. dwóch godzin, z Warszawy jest to już wyprawa na cały dzień lub podróż z przesiadką koleją.
Na spokojne zwiedzenie centrum wystarczy weekend, a jeśli ktoś chce zrobić z tego bazę wypadową, w zasięgu godziny drogi ma Brno i morawskie tereny winiarskie. Dla polskiego turysty najmocniejszym argumentem pozostaje jednak to, czego tam nie ma: kolejek i cen ustawianych pod zagranicznego zwiedzającego.



