Rosja wystrzeliła w kierunku Kijowa ponad 40 pocisków balistycznych w ciągu czterdziestu minut. Jak podaje TVN24, w ataku użyto rakiet Iskander-M, Cyrkon oraz pocisków systemu S-400. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 18 z nich.
Bilans na ranek
Według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zginęła co najmniej jedna osoba, a 16 zostało rannych. To bilans z godzin porannych i przy tego typu atakach zwykle nie jest ostateczny, bo ratownicy pracują jeszcze w gruzach przez wiele godzin. Skutki usuwało 600 ratowników.
Co zostało trafione
Uszkodzeniu uległa stacja metra Łukjanowska, gdzie zawaliła się część sufitu, oraz budynek przy ulicy Vaclava Havla. Pożary wybuchły w dzielnicach dnieprowskiej, sołomiańskiej i szewczenkowskiej. Ogień objął między innymi centrum handlowe, akademik i supermarket, uszkodzonych zostało też ponad dziesięć zaparkowanych samochodów.
Uszkodzenie stacji metra jest istotne z innego powodu niż same straty materialne. Kijowskie metro pełni funkcję schronu dla tysięcy ludzi w czasie alarmów. Trafienie w tę infrastrukturę uderza w miejsce, które w wyobrażeniu mieszkańców miało być najbezpieczniejsze.
Dlaczego to inny atak niż poprzednie
Kluczowa jest kompozycja uderzenia i jego tempo. Ponad czterdzieści pocisków balistycznych i hipersonicznych w czterdzieści minut to próba przeciążenia obrony przeciwlotniczej: wyrzutnie po prostu nie zdążą wystrzelić tylu rakiet przechwytujących, ile nadlatuje celów.
Skuteczność na poziomie 18 zestrzeleń pokazuje, jak trudne są do przechwycenia pociski balistyczne w porównaniu z dronami, przy których ukraińskie statystyki bywają znacznie wyższe. Do ich zwalczania potrzebne są najdroższe systemy i najrzadsze pociski.
Co to znaczy dla Polski
Bezpośrednie ryzyko dla polskiego terytorium przy ataku na Kijów jest niewielkie, ale każde tak intensywne uderzenie oznacza wzmożoną aktywność lotnictwa NATO nad wschodnią flanką i podniesioną gotowość polskich systemów. To także realny argument w toczącej się w Europie dyskusji o tempie dostaw amunicji do systemów obrony powietrznej, bo Ukraina zużywa ją teraz szybciej, niż sojusznicy są w stanie dostarczać.
Doniesienia o dalszym przebiegu akcji ratunkowej i ewentualnym wzroście liczby ofiar będą napływać przez cały dzień.



