Unia Europejska zbliża się do wyznaczenia dolnej granicy wieku w mediach społecznościowych. Jak podaje Bankier.pl, Komisja Europejska otrzymała w lipcu raport panelu ekspertów zajmującego się bezpieczeństwem dzieci w internecie, a konkretne propozycje regulacyjne mają zostać przedstawione po wakacjach.

Co powiedziała przewodnicząca Komisji

Ursula von der Leyen ujęła to bez dyplomatycznych osłonek: media społecznościowe "nie są zabawką", a obecny model daje firmom technologicznym "nieograniczony dostęp do dzieci". Mowa jest o ustaleniu daty startowej, czyli wieku, od którego można zakładać konta, ale konkretna liczba nie została na tym etapie podana.

To jeszcze nie jest zakaz

Trzeba to powiedzieć jasno, bo w sieci sprawa opisywana bywa jako gotowy szlaban. Na dziś nie ma żadnego unijnego przepisu wprowadzającego granicę wieku. Jest raport ekspertów, jest zapowiedź propozycji i jest wcześniejsze, niewiążące stanowisko Parlamentu Europejskiego, który rekomendował Komisji zajęcie się tą sprawą.

Od propozycji Komisji do obowiązującego prawa droga prowadzi przez Parlament i Radę, a potem przez okres przejściowy na wdrożenie. W praktyce oznacza to lata, nie miesiące.

Narzędzie do weryfikacji wieku

Równolegle Komisja rozwija własną aplikację do weryfikacji wieku, opisywaną jako łatwa w użyciu, chroniąca prywatność i o otwartym kodzie źródłowym. To odpowiedź na najpoważniejszy zarzut wobec takich regulacji: żeby sprawdzić, ile ktoś ma lat, trzeba zwykle zebrać dokument tożsamości albo skan twarzy, czyli dane wrażliwsze niż to, co użytkownik chciałby zostawiać w serwisie.

Rozwiązanie z otwartym kodem i weryfikacją bez przekazywania danych platformie jest tu kierunkiem sensownym, ale to wciąż projekt, a nie działający system.

Co już obowiązuje

Warto pamiętać, że akt o usługach cyfrowych już dziś nakłada na duże platformy obowiązki dotyczące mechanizmów uzależniających i szkodliwych treści, a wobec TikToka i spółek Mety Komisja prowadzi postępowania. Nowe przepisy wiekowe byłyby więc dołożeniem kolejnego piętra do istniejącej konstrukcji, a nie budową od zera.

Doświadczenie Australii

Najciekawszym punktem odniesienia pozostaje Australia, która jako pierwsza wprowadziła zakaz zakładania kont przez najmłodszych, bez furtki w postaci zgody rodziców, i obwarowała go wysokimi karami dla platform. Pierwsze miesiące obowiązywania pokazały to, co przewidywali krytycy: część nastolatków obchodzi ograniczenia, korzystając z sieci VPN lub kont zakładanych na dane dorosłych.

To nie jest argument za rezygnacją z regulacji, ale za trzeźwym oczekiwaniem wobec niej. Granica wieku ogranicza łatwość dostępu, nie likwiduje go.

Co z tego wynika dla polskiego rodzica

Na razie nic się nie zmienia i żadne konto nie zniknie. Praktyczna wskazówka pozostaje ta sama, którą powtarzają badacze zajmujący się higieną cyfrową: więcej daje ustalenie zasad korzystania z telefonu w domu i wspólne omawianie tego, co dziecko ogląda, niż czekanie na przepis, który zrobi to za rodzica.