Wokół czerwonego karła oddalonego o mniej więcej 49 lat świetlnych krąży skalista planeta LHS 1140 b. Zespół kierowany przez Colina Cherubima wykrył w jej okolicy ślad helu i opublikował wyniki w czasopiśmie "Science". Opisuje je Rzeczpospolita.

Co właściwie zaobserwowano

Zaobserwowano hel, prawdopodobnie uciekający z górnych warstw atmosfery planety. I tyle. To bardzo ważne rozróżnienie, bo hel jest gazem szlachetnym, całkowicie obojętnym biologicznie. Nikt nie wykrył tu ani wody, ani śladów życia.

Znaczenie tej obserwacji jest inne. Dla planety krążącej wokół czerwonego karła, a więc gwiazdy, która potrafi zdmuchnąć atmosferę swoim promieniowaniem, samo posiadanie atmosfery jest pytaniem otwartym. Hel byłby dowodem, że jakaś powłoka gazowa tam jest, a to warunek wstępny wszystkiego, co dzieje się później.

Sygnał, który zniknął

Najistotniejsza część tej historii to zastrzeżenia samych badaczy. Wyniki, jak podkreślają, nie stanowią jeszcze ostatecznego dowodu, a przy kolejnej próbie sygnału helu nie udało się ponownie zarejestrować.

Taki brak powtarzalności ma dwa możliwe wyjaśnienia i oba są ciekawe. Albo pierwotny sygnał był artefaktem, albo ucieczka gazu jest zjawiskiem zmiennym w czasie, na przykład związanym z aktywnością gwiazdy. Rozstrzygnąć to mogą tylko kolejne obserwacje.

Modele dopuszczają, że w niższych warstwach atmosfery mogłaby znajdować się para wodna, dwutlenek węgla, tlenek węgla i niewielkie ilości tlenu. Trzeba jednak jasno powiedzieć: to wynik obliczeń, a nie pomiaru.

Dlaczego akurat ta planeta

LHS 1140 b od lat jest jednym z głównych celów obserwacyjnych, bo łączy dwie rzadko występujące razem cechy: jest skalista i krąży w obszarze, w którym woda mogłaby teoretycznie istnieć w stanie ciekłym. Odległość rzędu kilkudziesięciu lat świetlnych też ma znaczenie, bo im bliżej, tym mocniejszy sygnał dociera do teleskopów.

Uniwersytet Florydy, którego badacze uczestniczyli w pracach, zapowiada dalsze obserwacje mające potwierdzić lub wykluczyć obecność stabilnej atmosfery.

Lekcja z poprzednich doniesień

Warto pamiętać, jak potoczyła się historia egzoplanety K2-18 b. Doniesienia o wykryciu w jej atmosferze związku kojarzonego na Ziemi z aktywnością mikroorganizmów obiegły świat, po czym kolejne analizy znacząco osłabiły tę interpretację.

Wniosek nie brzmi "nie ekscytujmy się". Brzmi: rozdzielajmy to, co zmierzono, od tego, co z tego może wynikać. W przypadku LHS 1140 b zmierzono ślad helu, który przy powtórzeniu obserwacji zniknął. Wszystko inne jest na razie hipotezą, i tak właśnie opisują to autorzy badania.