Zegarki, które towarzyszyły jednemu z najsłynniejszych astronautów świata, trafiają pod młotek. Jak podaje Rzeczpospolita, Buzz Aldrin wystawił na sprzedaż swoją prywatną kolekcję.
Kolekcja pod młotek
Aukcję prowadzi dom Sotheby's w Nowym Jorku. Na sprzedaż trafiły 24 zegarki, w większości marki Omega, historycznie związanej z programem kosmicznym. To właśnie Omega Speedmaster była zegarkiem astronautów, którzy lecieli na Księżyc.
Aldrin, który w 1969 roku jako drugi człowiek stanął na Księżycu podczas misji Apollo 11, ma dziś 96 lat i jest ostatnim żyjącym członkiem załogi tamtego lotu. Wystawienie kolekcji to więc nie tylko wydarzenie dla kolekcjonerów, ale i domknięcie pewnej epoki.
Co jest w kolekcji
Wśród oferowanych zegarków znalazły się różne modele Omegi. Jak podaje Rzeczpospolita, Speedmaster Professional z lat 90. wyceniono na 8–12 tysięcy dolarów, model Speedmaster X-33 drugiej generacji na 4–6 tysięcy, a Constellation Manhattan Day-Date na 5–8 tysięcy dolarów.
Największą niespodzianką jest jednak zegarek innej marki: nurkowy Jaeger-LeCoultre Shark Deep Sea z przełomu lat 60. i 70., wyceniony na 10–20 tysięcy dolarów. To on, a nie żadna z Omeg, uchodzi za perłę tej kolekcji.
Zegarek z Toy Story
Nie wszystkie zegarki to poważne narzędzia dla pilotów i nurków. W kolekcji jest też zestaw ośmiu pamiątkowych czasomierzy, wycenionych łącznie na 3–5 tysięcy dolarów. Znalazł się w nim model nawiązujący do Toy Story i postaci Buzza Astrala, którego imię jest ukłonem właśnie w stronę Aldrina.
To pokazuje, że kolekcja jest bardzo osobista. Obok sprzętu z misji kosmicznych są w niej drobiazgi z popkultury i życia prywatnego, które składają się na portret całego, niezwykłego życiorysu.
Brakuje tego najważniejszego
W katalogu próżno jednak szukać najsłynniejszego zegarka. Oryginalny Omega Speedmaster Professional, który Aldrin miał na ręce podczas spaceru po Księżycu, nie trafił na aukcję. Jak podaje Rzeczpospolita, egzemplarz ten zaginął w 1971 roku podczas transportu do Instytutu Smithsona i nigdy go nie odnaleziono.
Tym samym najcenniejsza pamiątka pozostaje poza zasięgiem kolekcjonerów. Zamiast niej licytujący mogą kupić inne zegarki z kolekcji człowieka, który naprawdę był na Księżycu, i to samo w sobie czyni tę aukcję wyjątkową.



