Piosenki jednego z najważniejszych polskich zespołów rockowych posłużyły do opowiedzenia o jednym z najtragiczniejszych, a wciąż niedocenianych zrywów w historii PRL.
Maanam w służbie historii
Jak opisuje Rzeczpospolita, Teatr Muzyczny w Poznaniu przygotował spektakl „Rewolta” w reżyserii Jerzego Jana Połońskiego (scenariusz Przemysław Pilarski, koncepcja Przemysław Kieliszewski, choreografia Barbara Olech). Kanwą muzyczną są utwory Maanamu — z tekstami Kory i muzyką Marka Jackowskiego. Co istotne, piosenki w większości nie są tu solowymi numerami, lecz „głosem zbiorowości”, wpisanym w narrację o buncie.
Poznański Czerwiec 1956
Spektakl opowiada o Poznańskim Czerwcu 1956 roku — robotniczym proteście przeciwko komunistycznej władzy, krwawo stłumionym; zginęło wtedy kilkadziesiąt osób (według ustaleń przywołanych przez gazetę — 58 ofiar). To zryw często przesłaniany przez późniejsze wydarzenia, jak Sierpień '80 czy stan wojenny, a przecież jeden z pierwszych wielkich buntów w PRL.
Bracia po dwóch stronach
Oś dramaturgiczną tworzy historia dwóch braci: Franka (Patryk Kośnicki) i Mietka (Maksymilian Pluto-Prądzyński), których losy rozchodzą się w wirze wydarzeń. Pojawia się też symboliczna postać Śmierci (Anna Lasota) oraz grupa poznańskich „szczunów”, ulicznych chłopaków (m.in. Radosław Elis), pełniących rolę świadków i uczestników zrywu.
Dlaczego to ważne
„Rewolta” pokazuje, jak muzyka popularna może opowiadać wielką historię i przywracać pamięć o wydarzeniach spychanych na margines. Połączenie buntowniczych piosenek Maanamu z Poznańskim Czerwcem to zabieg, który trafia zwłaszcza do młodszej publiczności. W czasach, gdy debata o pamięci historycznej bywa upolityczniona, teatr proponuje jej żywą, emocjonalną formę — bliższą doświadczeniu niż podręcznikowi.



