Krótki sen bywa traktowany jak dowód zaangażowania, ale w skali całej gospodarki okazuje się kosztowny. Z nowych wyliczeń wynika, że niewyspanie młodych pracowników kosztuje Polskę miliardy złotych rocznie.

Co trzeci młody Polak śpi za krótko

Z badania przeprowadzonego przez UCE Research i platformę ePsycholodzy, na próbie 829 osób, wynika, że 33 procent Polaków w wieku 18-35 lat śpi sześć godzin dziennie lub mniej. To wyraźnie poniżej rekomendowanych siedmiu do dziewięciu godzin, których organizm potrzebuje do pełnej regeneracji.

Autorzy przełożyli te dane na język pieniędzy. Przyjmując koszt jednego dnia nieobecności lub obniżonej wydajności na poziomie 500 zł, oszacowali, że niedobór snu w tej grupie wiekowej oznacza dla polskiej gospodarki stratę rzędu 8,73 mld zł rocznie oraz 17,45 mln utraconych dni pracy. W przeliczeniu na jednego pracownika to odpowiednik około 11 dni pracy traconych w ciągu roku.

Najwięcej tracą trzydziestolatkowie

Wyliczenia pokazują też, gdzie problem jest największy. W grupie 26-35 lat straty są zdecydowanie wyższe niż wśród najmłodszych pracowników, co wynika zarówno z liczebności tej grupy na rynku pracy, jak i z obciążeń łączących karierę z życiem rodzinnym.

Według szacunków wśród mężczyzn w wieku 26-35 lat niewyspanie odpowiada za około 7 mln utraconych dni pracy i 3,51 mld zł strat, a wśród kobiet w tym samym wieku za blisko 6 mln dni i 3 mld zł. W młodszej grupie 18-25 lat straty są niższe, ale wciąż liczone w miliardach złotych.

Nie tylko koszt, ale i zdrowie

Za suchymi liczbami kryją się realne konsekwencje. Przewlekły niedobór snu osłabia koncentrację i pamięć, utrudnia podejmowanie decyzji i zwiększa liczbę błędów. W dłuższej perspektywie sprzyja też problemom zdrowotnym, od obniżonej odporności po choroby układu krążenia.

Dla firm oznacza to nie tylko absencję, ale i tak zwany prezenteizm, czyli obecność w pracy przy znacznie obniżonej wydajności. Pracownik fizycznie jest przy biurku, ale zmęczenie sprawia, że efekty jego pracy są słabsze, a ryzyko pomyłek rośnie.

Co mogą zrobić pracodawcy

Coraz więcej firm dostrzega, że zdrowy sen pracowników to inwestycja, a nie fanaberia. W praktyce oznacza to między innymi elastyczne godziny rozpoczynania pracy, rezygnację z kultury nieustannej dyspozycyjności oraz edukację na temat higieny snu. Zamiast nagradzać przepracowanie, część pracodawców promuje przerwy i realny odpoczynek.

Nowe wyliczenia pokazują, że to nie jest wyłącznie sprawa prywatna. Krótki sen młodych pracowników przekłada się na wymierne straty całej gospodarki, a poprawa tej sytuacji leży w interesie zarówno firm, jak i samych zatrudnionych.