Prawie sto osób usłyszało zarzuty w sprawie masowego handlu fałszywymi zaświadczeniami o ukończeniu kursów dla pracowników ochrony. Akt oskarżenia przeciwko 98 osobom skierowała do sądu Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, a w całym śledztwie status podejrzanych ma ponad 330 osób.

Zaświadczenia bez szkoleń

Zgodnie z ustaleniami śledczych proceder polegał na wystawianiu dokumentów potwierdzających odbycie kursów, które w rzeczywistości się nie odbywały. Miał je organizować 70-letni mężczyzna prowadzący działalność gospodarczą w Wałbrzychu. Zaświadczenia dotyczyły obowiązkowych kursów doskonalących dla pracowników ochrony fizycznej.

Przypomnijmy: zgodnie z ustawą o ochronie osób i mienia pracownicy ochrony powinni okresowo, co pięć lat, przechodzić szkolenia doskonalące. Zamiast realnych zajęć nabywcy mieli otrzymywać gotowe papiery w zamian za korzyści majątkowe. Sfałszowane dokumenty trafiały następnie do pracodawców oraz do Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Zarzuty i grożące kary

Głównemu podejrzanemu oraz kolejnym osobom prokuratura zarzuca poświadczanie nieprawdy. Dwóm dyrektorom firm ochroniarskich, którzy mieli pośredniczyć w procederze, postawiono dodatkowo zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Za posługiwanie się fałszywymi zaświadczeniami grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Sprawa nie jest nowa. Jak informowała Prokuratura Krajowa, w toku śledztwa zatrzymano wcześniej 21 osób. Teraz, po zebraniu materiału dowodowego, akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Świdnicy, który zajmie się sprawą.

Dlaczego to groźne

Fałszywe zaświadczenia to nie tylko problem formalny. Kursy doskonalące mają gwarantować, że osoby pilnujące obiektów, imprez czy transportu wartości potrafią bezpiecznie reagować w trudnych sytuacjach, w tym posługiwać się bronią. Dokument bez realnego szkolenia oznacza, że w praktyce takie kompetencje mogą być jedynie na papierze, a odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa na osobach, które nie przeszły wymaganych zajęć.