Sezon wyjazdów to czas bankowych promocji. Jak zwraca uwagę Rzeczpospolita, banki kuszą wyjeżdżających za granicę dodatkowymi bonusami, ale to nie one decydują o tym, ile realnie kosztuje płacenie kartą na wakacjach.

Bonus to nie wszystko

Zachęty do zakładania kart walutowych potrafią być atrakcyjne, jednak, jak podkreśla Rzeczpospolita, różnice między największymi bankami są dziś znacznie mniejsze niż jeszcze kilka lat temu. Sam bonus nie powinien więc przesądzać o wyborze.

Znacznie ważniejsze jest to, co dzieje się przy każdej transakcji za granicą. To tam, w codziennych płatnościach i wypłatach, kumulują się koszty, które łatwo przeoczyć.

Uwaga na przewalutowanie na terminalu

Największą pułapką jest tak zwane przewalutowanie DCC. Gdy terminal płatniczy pyta, czy transakcję rozliczyć w złotych, czy w walucie lokalnej, warto zawsze wybrać walutę lokalną.

Wybór rozliczenia w złotych oznacza bowiem, że kurs narzuca zagraniczny operator terminala, a rachunek może wzrosnąć nawet o kilka procent. Przy większej liczbie płatności w czasie wyjazdu te ułamki procenta zamieniają się w konkretną kwotę.

Bankomaty i pułapka weekendu

Drugim źródłem kosztów są wypłaty z zagranicznych bankomatów. Lokalni operatorzy potrafią pobierać własne opłaty za wypłatę, niezależnie od tego, czy polski bank prowizji nie nalicza. Przed zatwierdzeniem wypłaty warto więc uważnie przeczytać komunikat na ekranie.

Rzeczpospolita zwraca też uwagę na pułapkę weekendową. W weekendy część kantorów i operatorów stosuje wyższe spready lub dodatkowe marże, dlatego przy większych wydatkach lepiej zadbać o wymianę waluty wcześniej.

Proste nawyki, które oszczędzają

Z tekstu płynie kilka praktycznych wskazówek. Przede wszystkim na terminalu należy wybierać walutę lokalną, a nie złote. Warto też sprawdzić ustawienia aplikacji bankowej, bo niektóre banki, na przykład mBank, pozwalają zablokować przewalutowanie DCC.

Przy większych zakupach dobrze jest wymienić walutę przed weekendem, a oferty kart porównywać przede wszystkim pod kątem własnego stylu podróżowania, a nie jednorazowego bonusu.

Efekt tych kilku nawyków bywa odczuwalny. Zamiast oddawać kilka procent przy każdej transakcji, podróżny zatrzymuje te pieniądze w kieszeni, a bonus z promocji staje się realnym dodatkiem, a nie przykrywką dla ukrytych opłat.