W Radzie Polityki Pieniężnej słychać coraz wyraźniej głos przeciwny szybkiemu obniżaniu stóp. Jak informuje Rzeczpospolita, członek Rady Marcin Zarzecki uważa, że następnym krokiem może być raczej podwyżka niż cięcie.

Kto zabiera głos

Marcin Zarzecki zasiada w RPP z rekomendacji prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej, w latach 2019–2024, kierował Polską Fundacją Narodową, a następnie był wicedyrektorem Instytutu Pamięci Narodowej. To on formułuje dziś jedno z bardziej jastrzębich stanowisk w Radzie.

Jastrzębie podejście w polityce pieniężnej oznacza nastawienie na wyższe stopy procentowe, by dławić inflację. Przeciwieństwem jest podejście gołębie, nastawione na niższe stopy i wspieranie wzrostu gospodarczego.

Co powiedział

Zarzecki nie zostawia wiele miejsca na wątpliwości. „Z dzisiejszej perspektywy, podwyżka wydaje mi się wręcz bardziej prawdopodobna niż obniżka stóp jako kolejny krok RPP w pierwszym kwartale 2027 r.” – powiedział, cytowany przez Rzeczpospolitą.

To ważne, bo mowa o kierunku, a nie o gotowej decyzji. Rada podejmuje uchwały kolegialnie, więc pogląd jednego z jej członków wyznacza raczej ramy debaty niż jej wynik.

Argumenty za ostrożnością

Zdaniem Zarzeckiego za utrzymaniem restrykcyjnej polityki przemawia kilka czynników. Wskazuje na jastrzębią postawę Europejskiego Banku Centralnego i amerykańskiej Rezerwy Federalnej, osłabienie złotego oraz ekspansywną politykę fiskalną, czyli wysokie wydatki budżetowe.

Słabszy złoty podnosi ceny towarów sprowadzanych z zagranicy, co podbija inflację. Zbyt wczesne poluzowanie polityki pieniężnej byłoby w tej sytuacji, jak ostrzega, ryzykownym błędem.

Inny ton prezesa NBP

Stanowisko Zarzeckiego kontrastuje z sygnałami płynącymi od prezesa NBP Adama Glapińskiego. Jak podaje Rzeczpospolita, Glapiński nie wyklucza wniosku o obniżkę stóp o 25 punktów bazowych po wakacjach i sam określił się jako „mniej ostrożny gołąb”.

Ta różnica pokazuje, że w Radzie ścierają się dwa podejścia: jedno bardziej skłonne do wspierania wzrostu obniżkami, drugie kładące nacisk na ryzyka inflacyjne.

Co to znaczy dla portfeli

Dla kredytobiorców kierunek stóp ma bezpośrednie przełożenie na wysokość rat, zwłaszcza kredytów opartych na zmiennym oprocentowaniu. Utrzymanie wysokich stóp lub ich podwyżka oznaczają wyższe raty, a ewentualne obniżki – ulgę dla domowych budżetów.

Odwrotnie sytuacja wygląda po stronie oszczędzających: wyższe stopy to lepiej oprocentowane lokaty i depozyty. Na razie jednak mamy do czynienia z rozbieżnością zdań wewnątrz Rady, a nie z przesądzoną decyzją. Realny ruch stóp poznamy dopiero na kolejnych posiedzeniach.