Regulacja wynajmu mieszkań turystom okazała się politycznie zapalna. Jak opisuje Rzeczpospolita, projekt ustawy o najmie krótkoterminowym poróżnił partie tworzące rząd.
O co toczy się spór
Rząd przyjął projekt porządkujący rynek krótkoterminowego wynajmu mieszkań, popularnego dzięki platformom takim jak Airbnb czy Booking. W pierwotnej wersji dokument przewidywał, że gminy będą mogły wyznaczać strefy wolne od takiej działalności.
Ten właśnie zapis stał się kością niezgody. W poniedziałek minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki wniósł autopoprawkę, która usuwa z projektu możliwość tworzenia stref wolnych od najmu krótkoterminowego.
Kto po której stronie
Za projektem rządowym w obecnym kształcie, bez stref, opowiadają się minister Jakub Rutnicki z Koalicji Obywatelskiej, wiceszef resortu Ireneusz Raś oraz wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Po drugiej stronie stoi ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050 oraz grupa posłów jej klubu. Domagają się, by mieszkańcy i wspólnoty mieli realny wpływ na to, czy w ich sąsiedztwie działają obiekty wynajmowane na doby.
Mocne słowa o „burdelu za ścianą”
Spór nabrał ostrości po wpisie Pełczyńskiej-Nałęcz w mediach społecznościowych. Jak cytuje Rzeczpospolita, napisała ona na Facebooku o „zero praw mieszkańców w decydowaniu o tym czy mają czy nie mają burdelu/hotelu za ścianą”.
To dosadne sformułowanie oddaje istotę zarzutu: przeciwnicy projektu twierdzą, że bez możliwości tworzenia stref mieszkańcy zostają bezradni wobec przekształcania bloków i kamienic w miejsca noclegowe dla turystów, z całą towarzyszącą temu uciążliwością.
Co zakłada projekt
Rządowy projekt, nawet bez przepisów o strefach, wprowadza kilka konkretnych rozwiązań. Definiuje usługę hotelarską jako wynajem na okres do 30 dni, nakłada obowiązek rejestracji obiektów w Centralnym Wykazie Turystycznych Obiektów Noclegowych oraz przewiduje kary do 50 tysięcy złotych za naruszenia. Wymaga też regulaminu porządkowego i spełnienia przepisów bezpieczeństwa.
Nie znajdziemy w nim natomiast prawa gmin do wyznaczania stref bez najmu krótkoterminowego. Konkurencyjna propozycja Pełczyńskiej-Nałęcz przewiduje z kolei oddanie tego uprawnienia spółdzielniom i wspólnotom mieszkaniowym.
Szerszy kontekst
Polska debata wpisuje się w europejski trend. Wiele turystycznych miast szuka sposobów na okiełznanie krótkoterminowego wynajmu, który bywa oskarżany o podbijanie cen mieszkań i wypychanie stałych mieszkańców z centrów.
Na razie o ostatecznym kształcie polskich przepisów nie przesądzono. Spór wewnątrz koalicji pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o technikę legislacyjną, lecz o pytanie, kto ma decydować o charakterze miejskich dzielnic: branża, rząd czy sami mieszkańcy.



