W jednym z najbogatszych i uchodzących za najbezpieczniejsze miejsc na świecie doszło do brutalnego ataku z użyciem materiałów wybuchowych.

Co się wydarzyło

Jak podaje Rzeczpospolita, do eksplozji doszło wieczorem 29 czerwca. Ładunek wybuchowy ukryto w pozostawionym plecaku. W wyniku wybuchu ranne zostały trzy osoby, w tym nastolatek.

Głównym celem ataku był najprawdopodobniej Wadym Jermołajew — ukraiński przedsiębiorca, deweloper z Dnipra, notowany na liście najbogatszych Ukraińców magazynu Forbes. Biznesmen przeżył, ale odniósł ciężkie obrażenia. Nie ma informacji o ofiarach śmiertelnych.

Ustalenia śledczych

Prokuratura wydała nakaz aresztowania wobec niezidentyfikowanego publicznie podejrzanego, uruchomiono też „czerwoną notę” Interpolu, oznaczającą międzynarodowe poszukiwania. Choć premier Monako początkowo mówił o „prawdopodobnym akcie terrorystycznym”, śledczy formalnie zakwalifikowali sprawę jako usiłowanie zabójstwa.

Francuskie media, na które powołuje się Rzeczpospolita, podają nieoficjalnie, że sprawcą mogła być kobieta ucharakteryzowana na mężczyznę — miałyby na to wskazywać nagrania z monitoringu. To jednak informacja niepotwierdzona przez prokuraturę.

Kontrowersyjna postać

Jermołajew to postać budząca kontrowersje. Jak zaznacza gazeta, w grudniu 2023 roku Ukraina objęła go sankcjami za kontynuowanie działalności biznesowej na okupowanym przez Rosję Krymie. Biznesmen miał zrzec się ukraińskiego obywatelstwa i przyjąć cypryjskie.

Dlaczego to ważne

Zamach z użyciem ładunku wybuchowego w centrum Monako to zdarzenie wyjątkowe — zarówno ze względu na miejsce, jak i na profil ofiary. Śledztwo dopiero ustala motywy, a wszelkie hipotezy pozostają na tym etapie niepotwierdzone. Sprawa wpisuje się jednak w szerszy obraz zagrożeń, na jakie narażone bywają majętne i kontrowersyjne postacie ze świata biznesu, zwłaszcza powiązane z regionem dotkniętym wojną.