Portugalia od kilku dni walczy z falą pożarów lasów, które w warunkach ekstremalnych upałów rozprzestrzeniają się z dużą siłą. Największy z nich wybuchł w rejonie Vouzeli w środkowej części kraju i strawił już około 11 tysięcy hektarów, przenosząc się na kolejne gminy.
Ogień rozlewa się na kolejne gminy
Żywioł, który zaczął się w Vouzeli, objął także Oliveira de Frades, Tondelę w dystrykcie Viseu oraz Águedę w regionie Aveiro. Linia ognia przesuwała się wzdłuż pasma Serra do Caramulo w kierunku Tondeli. Pożar zagraża zabudowaniom, a ze względów bezpieczeństwa zamknięto odcinek linii kolejowej między Mourisca do Vouga a Águedą.
Z powodu bezpośredniego zagrożenia dwie z trzech objętych ogniem miejscowości zostały częściowo ewakuowane. Jak dotąd rannych jest co najmniej siedem osób; nie ma doniesień o ofiarach śmiertelnych.
Blisko 1200 strażaków w akcji
Skalę zagrożenia oddaje liczba zaangażowanych sił. Przy samym pożarze w rejonie Vouzeli pracowało 1174 strażaków, wspieranych przez 390 pojazdów naziemnych i 10 samolotów gaśniczych. Akcja prowadzona jest zarówno z ziemi, jak i z powietrza, a strażacy zmagają się z trudnym, górzystym terenem i silnym wiatrem, który przenosi ogień.
Wobec rozmiaru katastrofy Portugalia zwróciła się o wsparcie w ramach unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności. Do gaszenia skierowano cztery samoloty typu Canadair, a pomocy udzieliła między innymi Hiszpania, wysyłając jednostkę wojskową ds. sytuacji kryzysowych (UME). Współpraca opiera się także na dwustronnych porozumieniach, w tym z Marokiem.
Upał podsyca żywioł
Głównym sprzymierzeńcem ognia pozostaje pogoda. Temperatura w niektórych regionach sięgała 44 stopni Celsjusza, a noce przynosiły niewielką ulgę, z minimami rzędu 24–28 stopni. Wysokie temperatury, niska wilgotność i przesuszona roślinność tworzą warunki sprzyjające błyskawicznemu rozprzestrzenianiu się pożarów.
W związku z zagrożeniem czerwony alert ogłoszono w 13 z 18 kontynentalnych dystryktów Portugalii. Południe Europy od tygodni mierzy się z rekordową falą upałów, a Półwysep Iberyjski należy do najbardziej narażonych na pożary obszarów kontynentu. Służby ostrzegają, że dopóki temperatura nie spadnie, ryzyko powstawania kolejnych zarzewi pozostanie bardzo wysokie.



