Trawa znów okazała się dla Polek nieprzyjazna. Dwa mecze, dwie porażki — i koniec udziału w wielkoszlemowym turnieju już w pierwszej rundzie.
Linette uległa Andriejewej
Jak podaje Rzeczpospolita, Magda Linette przegrała z rozstawioną z numerem 5 Mirrą Andriejewą 5:7, 4:6. Rosjanka — jak inni zawodnicy z Rosji, którzy na Wimbledonie występują bez narodowej flagi — potwierdziła wysoką formę i przez większość spotkania dyktowała warunki. Polka stawiała opór, zwłaszcza w pierwszym secie, ale nie zdołała przełamać rywalki w kluczowych momentach.
Fręch przegrała po walce
Magdalena Fręch zmierzyła się z Anną Kalinską i również musiała uznać wyższość przeciwniczki, ulegając 6:7(5-7), 4:6. Pierwszy set był wyrównany i rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku — to tam ważyły się losy całego meczu. Po stracie tej partii Polka nie zdołała odwrócić losów rywalizacji, choć walczyła do końca.
Trudny dzień dla polskiego tenisa
Odpadnięcie obu reprezentantek już w pierwszej rundzie to rozczarowanie, ale i przypomnienie, jak wysoki jest poziom kobiecego tenisa na trawie. Rywalki Polek należą do ścisłej światowej czołówki, a Wimbledon — z jego szybką, wymagającą nawierzchnią — premiuje precyzję i pewność, których tym razem zabrakło. Dla Linette i Fręch sezon na trawie kończy się szybciej, niż zakładały, ale przed nimi kolejne turnieje, w tym zbliżająca się część sezonu na kortach twardych. To właśnie tam obie będą mogły odbudować formę i pewność siebie.



