Polskie skoki narciarskie obiegła w sobotę smutna wiadomość. W wieku zaledwie 33 lat zmarł Grzegorz Miętus, były reprezentant kraju, a w ostatnich latach ceniony szkoleniowiec. Śmierć potwierdził Polski Związek Narciarski, a o sprawie jako pierwsza poinformowała „Gazeta Krakowska".
Wychowanek Podhala
Miętus pochodził z Dzianisza na Podhalu, regionu, który od pokoleń wydaje kolejnych skoczków narciarskich. Talent młodego zawodnika zwrócił uwagę już w kategoriach juniorskich. Największym osiągnięciem tego okresu był brązowy medal mistrzostw świata juniorów w konkursie drużynowym, który wywalczył u boku między innymi Macieja Kota i Jakuba Kota. Startował także w Zimowym Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy.
Krótki epizod w elicie
W gronie najlepszych skoczków świata Miętus zadebiutował w styczniu 2010 roku, podczas zawodów Pucharu Świata w Zakopanem. Najlepszy wynik w tym cyklu, dwudzieste miejsce, osiągnął w niemieckim Willingen. Był również medalistą mistrzostw Polski. Karierę zawodniczą zakończył stosunkowo wcześnie, bo w lipcu 2016 roku, mając 23 lata.
Praca z młodzieżą
Po rozstaniu z wyczynowym sportem Miętus nie odszedł od skoków. Poświęcił się szkoleniu kolejnych pokoleń, pracując jako trener w strukturach kadry juniorskiej oraz w klubie AZS Zakopane. Wśród działaczy i zawodników zapisał się jako osoba oddana dyscyplinie, gotowa dzielić się doświadczeniem z młodszymi.
Polski Związek Narciarski potwierdził śmierć byłego skoczka w sobotę. Jak dotąd nie podano oficjalnie przyczyny ani okoliczności zdarzenia. Wiadomość o odejściu 33-latka poruszyła całe środowisko sportów zimowych, dla którego pozostanie on postacią łączącą kartę zawodniczą z późniejszą pracą u podstaw.



