Gospodarze mundialu 2026 zaliczyli ważny krok — i to w stylu, który każe pamiętać ten mecz na długo.
Zwycięstwo w osłabieniu
Jak relacjonuje sport.rp.pl, reprezentacja Stanów Zjednoczonych pokonała Bośnię i Hercegowinę 2:0 i zameldowała się w 1/8 finału mistrzostw świata. Pierwszą bramkę, swoją już trzecią na tym turnieju, zdobył w pierwszej połowie Folarin Balogun.
Czerwona kartka i nerwowa końcówka
Sprawy skomplikowały się w drugiej połowie. Balogun brutalnie wszedł w kostkę obrońcy rywali Tarika Muharemovicia i po analizie VAR sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Amerykanie musieli dograć spotkanie w dziesiątkę, broniąc jednobramkowej zaliczki.
Kwestię awansu ostatecznie rozstrzygnął w 82. minucie Malik Tillman, który pięknym uderzeniem z rzutu wolnego podwyższył na 2:0 i uspokoił nerwy gospodarzy.
Pierwszy taki triumf od lat
Zwycięstwo ma dla amerykańskiej piłki wymiar historyczny. Jak podkreśla „Rzeczpospolita”, było to pierwsze zwycięstwo USA nad europejską drużyną na mistrzostwach świata od wygranej z Portugalią w 2002 roku. Dla reprezentacji, która na mundialu występuje w roli współgospodarza, to zastrzyk pewności siebie przed najtrudniejszą częścią turnieju.
Co dalej
W ćwierćfinale Amerykanów czeka Belgia. Dla USA będzie to okazja do rewanżu za porażkę z „Czerwonymi Diabłami” w 1/8 finału mundialu w 2014 roku. Bez zawieszonego za czerwoną kartkę Baloguna zadanie będzie jednak trudniejsze.
Dlaczego to ważne
Dobra postawa gospodarzy to paliwo dla całego turnieju — rozgrzewa amerykańską publiczność, która do piłki nożnej podchodzi z rosnącym, choć wciąż świeżym entuzjazmem. Awans USA do najlepszej ósemki byłby jednym z symboli tego, jak futbol zapuszcza korzenie za oceanem.



