Twórcę Kermita kojarzymy z radością i pluszem. Tymczasem jedno z jego najwcześniejszych dzieł było mrocznym filozoficznym koszmarem.
Człowiek w białym sześcianie
Jak przypomina The Verge, „The Cube" to godzinny dramat telewizyjny wyemitowany 23 lutego 1969 roku w eksperymentalnej serii NBC „Experiment in Television". Scenariusz napisali Jim Henson i jego stały współpracownik Jerry Juhl, a w głównej roli wystąpił Richard Schaal. Bohater — bezimienny mężczyzna — budzi się w całkowicie białym sześcianie, z którego nie potrafi się wydostać, choć inni bez trudu wchodzą i wychodzą „własnymi drzwiami".
Rzeczywistość, która się rozpada
Przez kolejnych odwiedzających — od polityka po artystę — bohater otrzymuje sprzeczne wersje tego, gdzie jest i kim jest. Każdy obiecuje wyjaśnienie albo wyjście, żadne nie okazuje się prawdziwe. W jednej ze słynnych scen mężczyzna, próbując się zranić, odkrywa, że zamiast krwi ma w sobie truskawkowy dżem — sygnał, że być może sam jest częścią spektaklu. To rozważania o naturze rzeczywistości, percepcji i kontroli, które dziś kojarzą się wprost z „Black Mirror" czy popularną „teorią symulacji". Jak zauważa Wikipedia, sztukę porównywano też do egzystencjalnych dramatów pokroju „Przy drzwiach zamkniętych" Sartre'a.
Inny Henson
Najbardziej zaskakuje to, że autorem tej niepokojącej wizji jest człowiek, którego świat pokochał za Muppety. „The Cube" pokazuje Hensona jako twórcę gotowego eksperymentować z formą i zadawać trudne pytania — na długo przed tym, zanim Wielka Żaba Kermit i spółka uczynili go ikoną rozrywki rodzinnej. Co znamienne, mimo całej gorzkiej atmosfery dzieło nie kończy się czystym pesymizmem; pobrzmiewa w nim wiara w to, że człowiek może tworzyć własny sens — przez wyobraźnię i twórczość.
Dlaczego warto pamiętać
Po premierze „The Cube" pojawiło się w telewizji tylko sporadycznie i na dekady popadło w zapomnienie. Dziś, gdy seriale i eseje bez końca rozważają relację człowieka z technologią i symulowaną rzeczywistością, ta licząca ponad pół wieku miniatura zyskuje drugie życie. Bo Henson — jak się okazuje — przewidział nastroje naszej epoki znacznie wcześniej, niż mogłoby się wydawać.



