Premiera serialu szpiegowskiego „Wojna zastępcza", opowiadającego o młodych oficerach polskiego wywiadu szkolonych na początku lat 90., okazała się dla Telewizji Polskiej oglądalnościowym sukcesem — pierwszy odcinek śledziło ok. 1,22 mln widzów. Wraz z popularnością przyszły jednak poważne kontrowersje, a najmocniejszą z nich jest oskarżenie o plagiat, opisane przez „Rzeczpospolitą".
Czego dotyczy zarzut
Autorem oskarżenia jest pisarz Mariusz Furmanek, twórca powieści szpiegowskiej „Operacja Bosfor". Według doniesień medialnych domaga się on od TVP 3 mln zł, zarzucając twórcom serialu naruszenie praw autorskich. Pełnomocnik pisarza miał zażądać „natychmiastowego zaniechania naruszeń autorskich praw osobistych".
Podobieństwa, na które wskazuje strona skarżąca, mają dotyczyć osi fabularnej. Opis „Operacji Bosfor" mówi o dwóch tajnych głowicach jądrowych SS-20, pozostawionych w Polsce przez wycofujące się wojska radzieckie, oraz o radzieckim generale decydującym się na sprzedaż broni masowego rażenia na czarnym rynku. Według autora analogiczne motywy — pozostawiona przez upadające ZSRR broń jądrowa, czarnorynkowy handel i polski oficer wywiadu uwikłany w te wydarzenia — pojawiają się w serialu TVP. Należy podkreślić, że są to twierdzenia strony skarżącej, a nie ustalenia sądu.
Stanowisko TVP
Telewizja Polska odrzuca zarzuty. Nadawca, cytowany przez Dziennik.pl, podkreśla, że „Wojna zastępcza" jest „fikcją fabularną inspirowaną historią", a nie dokumentem ani rekonstrukcją działań służb specjalnych.
Co istotne dla samej sprawy plagiatu, TVP zaznacza, że do jej Biura Prawnego pozew nie wpłynął, w związku z czym nie komentuje doniesień o postępowaniu. Oznacza to, że na obecnym etapie nie ma potwierdzenia, by sprawa formalnie trafiła na wokandę — istnieje rozbieżność między zapowiedziami strony skarżącej a stanowiskiem nadawcy.
Plagiat to nie jedyny problem
Oskarżenie o naruszenie praw autorskich nałożyło się na falę innej krytyki. Były oficer Agencji Wywiadu ppłk Marcin Faliński zarzucił produkcji, że jest „antypolska" i „prorosyjska". TVP odpiera te zarzuty, twierdząc, że serial jest „jednoznacznie antyrosyjski i propolski". Do dyskusji włączyła się też scenarzystka Ilona Łepkowska, która — jak relacjonują Wirtualne Media — oceniła produkcję surowo, wskazując na błędy merytoryczne i dramaturgiczne.
Co dalej
Na razie żadne z oskarżeń nie zostało rozstrzygnięte. Furmanek przedstawia swoje twierdzenia o plagiacie, TVP konsekwentnie im zaprzecza i kwestionuje samo wpłynięcie pozwu. Do czasu ewentualnego rozstrzygnięcia przez sąd opisane zarzuty pozostają stanowiskami, a nie faktami potwierdzonymi prawomocnie.



