Jeden z najsłynniejszych budynków europejskiego modernizmu zaczyna nowy rozdział — z pacjentów na gości hotelowych.
Budynek, który miał leczyć
Sanatorium w Paimio na południu Finlandii to sztandarowe dzieło Alvara Aalta. Jak przypomina Wikipedia, architekt wygrał konkurs na projekt w 1929 roku, a obiekt wzniesiono w latach 1932–1933. Powstał w epoce, gdy gruźlicę leczono głównie odpoczynkiem, świeżym powietrzem i słońcem — i to właśnie tym potrzebom podporządkowano całą architekturę.
Aalto traktował budynek niemal jak „instrument medyczny”. Wraz z żoną Aino projektował nie tylko bryłę, ale i wyposażenie: od mebli po detale mające służyć chorym — jak ciche umywalki czy odpowiednio dobrane kolory i światło w salach. Zaprojektowany wówczas fotel Paimio do dziś jest ikoną wzornictwa XX wieku.
Od szpitala do hotelu spa
Z czasem, wraz z upowszechnieniem antybiotyków, sanatorium straciło pierwotną funkcję — działało m.in. jako szpital, a później ośrodek rehabilitacji. Teraz, jak podaje Rzeczpospolita, budynek ma zyskać drugie życie jako luksusowy hotel spa z przestrzenią na wydarzenia kulturalne. Renowację prowadzi znana norweska pracownia Snøhetta.
Plany zakładają przekształcenie dawnych sal chorych w pokoje hotelowe (część łączona w większe apartamenty), odsłonięcie ikonicznych balkonów słonecznych (usunięcie dobudowanych później przeszkleń), a także urządzenie w skrzydle dawnego bloku operacyjnego dwukondygnacyjnego audytorium na ok. 200 osób, wykończonego brzozowym drewnem. Na parterze ma powstać strefa spa z dostępem do otaczającego lasu.
Zabytek na miarę UNESCO
Kluczowym założeniem renowacji jest zachowanie modernistycznego ducha wnętrz — nowe funkcje mają nawiązywać do rozwiązań Aalta, a nie ich zacierać. Jak zaznacza „Rzeczpospolita”, sanatorium czeka na wpisanie na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a decyzja spodziewana jest w lipcu 2026 roku.
To przykład, że dziedzictwo modernizmu nie musi zamieniać się w muzealną skamielinę. Adaptacja Paimio pokazuje, jak zabytkowej architekturze można nadać współczesną funkcję, nie odbierając jej tego, co czyni ją wyjątkową — i przypomina, że dobra architektura potrafi służyć ludziom także sto lat po powstaniu.



