Południe Francji walczy z ogniem. Rozgrzana, wysuszona roślinność i porywisty wiatr sprawiają, że pożary rozprzestrzeniają się błyskawicznie.

Gdzie płonie

Jak podaje TVN24, ogień pojawił się w kilku miejscach na południu kraju — m.in. w okolicach Béziers (departament Hérault), między Oupią a Pouzols-Minervois (Hérault i Aude), w Canet-en-Roussillon (Pireneje Wschodnie) oraz w Milhaud (departament Gard). Największy pożar, między Oupią a Pouzols-Minervois, strawił blisko 950 hektarów, a ogień w Milhaud kolejne 130 hektarów. Od początku tegorocznego sezonu pożarowego spłonęło we Francji ponad 8700 hektarów.

Ewakuacje i straty

Z zagrożonych terenów ewakuowano prawie 3 tysiące osób, głównie turystów z kempingów w Canet-en-Roussillon. Spłonęło ponad 280 domków turystycznych, a ogień dotarł też do przystani jachtowej w Canet. Na szczęście, jak dotąd, obyło się bez ofiar śmiertelnych — kilkanaście osób odniosło lekkie obrażenia, a pomocy medycznej udzielono kilku turystom i kilkorgu ratownikom.

Walka z żywiołem

W akcji bierze udział ponad tysiąc strażaków, wspieranych z powietrza. Służby ostrzegają, że zagrożenie nie mija: sześć departamentów objęto najwyższym stopniem zagrożenia pożarowego, a kolejnych pięć — stopniem wysokim. Przyczyną gwałtownego rozprzestrzeniania się ognia są wysokie temperatury, sucha roślinność i silny wiatr.

Dlaczego to ważne

Południe Francji to popularny kierunek wakacyjny, także dla Polaków. Pożary w szczycie sezonu turystycznego oznaczają realne zagrożenie dla podróżnych i konieczność śledzenia komunikatów służb. To również kolejny obraz lata coraz częściej naznaczonego ekstremalnymi zjawiskami — falami upałów, suszą i pożarami, które w regionie śródziemnomorskim wybuchają wcześniej i mają większy zasięg niż jeszcze dekadę temu.