W słowackich Tatrach Wysokich zginął polski turysta. Jak podaje TVN24, mężczyzna spadł z około 200 metrów w rejonie Czarnego Szczytu.

Wypadek pod Czarnym Szczytem

Do tragedii doszło w poniedziałek, wczesnym popołudniem. Ofiarą jest 40-letni Polak, który poruszał się w rejonie Czarnego Szczytu, wznoszącego się na 2434 metry nad poziomem morza.

Mężczyzna spadł około 200 metrów do Doliny Dzikiej. Jak podano, znajdował się w bardzo trudnym terenie, poza wyznaczonymi szlakami turystycznymi i bez niezbędnego wyposażenia, w tym lin zabezpieczających.

Alarm podniosła partnerka

Turysta nie był w górach sam. Towarzyszyła mu partnerka, która straciła z nim kontakt i to ona wezwała pomoc.

Do akcji ruszyło słowackie Górskie Pogotowie Ratunkowe (HZS), które poprosiło o wsparcie śmigłowca. Trudny, skalisty teren utrudniał dotarcie do miejsca zdarzenia.

Ratownikom nie udało się pomóc

Gdy ratownicy dotarli do mężczyzny, nie mogli już udzielić mu pomocy. Obrażenia po upadku z tak dużej wysokości okazały się śmiertelne.

Partnerkę ofiary śmigłowiec przetransportował do Starego Smokowca. To jedna z głównych miejscowości u podnóża Tatr Wysokich po słowackiej stronie, skąd prowadzone są liczne górskie wyprawy.

Groźny teren wysokich gór

Ta tragedia po raz kolejny pokazuje, jak niebezpieczne bywają wyprawy poza znakowanymi szlakami. Wysokie Tatry to teren wymagający, w którym brak odpowiedniego sprzętu i doświadczenia może się skończyć najgorzej.

Ratownicy regularnie apelują, by pozostawać na oznakowanych trasach i nie podejmować wejść przekraczających własne umiejętności. W skalistym, eksponowanym terenie nawet chwila nieuwagi lub jeden błąd potrafią mieć tragiczne skutki.