Tytuł i posiadłość dostał w spadku, ale imperium zbudował sam. Jak opisuje Rzeczpospolita, brytyjski książę stworzył motoryzacyjne imperium warte setki milionów funtów.

Książę z pasją do aut

Bohaterem jest Charles Gordon-Lennox, noszący tytuły księcia Richmond, Lennox, Aubigny i Gordon, znany też jako Lord March. Urodził się w 1955 roku i dysponuje rodową posiadłością, ale to nie sam tytuł uczynił go biznesowym potentatem.

Jego znakiem rozpoznawczym stało się połączenie arystokratycznego dziedzictwa z pomysłem na nowoczesny biznes. Zamiast trzymać rodową rezydencję zamkniętą dla wybranych, otworzył ją na świat.

Nietypowa droga

Zanim zajął się motoryzacją, poszedł nietypową jak na arystokratę ścieżką. Jako szesnastolatek trafił na staż u słynnego reżysera Stanleya Kubricka i pracował przy filmie „Barry Lyndon”.

Później zdobył uznanie jako fotograf. W latach 80. specjalizował się w fotografii martwej natury i reklamowej, realizował kampanie między innymi dla Levi's oraz Benson & Hedges, a jego prace publikowały „Harper's Bazaar” i „The Sunday Times”. To pokazuje, że sukces zbudował na własnych umiejętnościach, a nie tylko na nazwisku.

Goodwood, czyli serce imperium

Prawdziwym dziełem jego życia jest Goodwood. To tam stworzył słynny festiwal Goodwood Festival of Speed, zapoczątkowany w 1993 roku, a później także Goodwood Revival, imprezę dla miłośników klasycznej motoryzacji.

Skala jest imponująca. Jak podano, Goodwood przyciąga około miliona gości rocznie i generuje ponad 400 milionów funtów obrotu. Sercem tego przedsięwzięcia jest posiadłość Goodwood Estate z rezydencją Goodwood House.

Sukces oparty na otwartości

Fenomen Goodwood polega na tym, że łączy prestiż z dostępnością. Impreza gromadzi zarówno zwykłych entuzjastów, jak i największe nazwiska motoryzacji, a na trasie pojawiają się auta z różnych epok.

Historia księcia Richmond to dowód, że dziedziczony majątek i tytuł nie muszą oznaczać życia z renty. Zamiast tego stały się dla niego bazą do zbudowania czegoś nowego. Zamek i tytuł otwierały drzwi, ale to pomysł na festiwal i konsekwencja zamieniły rodową posiadłość w prężnie działające, warte setki milionów funtów przedsięwzięcie.