Popularna aplikacja do płacenia za bilety i parkowanie straciła kluczowe uprawnienia. Jak informuje Rzeczpospolita, Komisja Nadzoru Finansowego cofnęła spółce mPay zezwolenie na działalność jako krajowa instytucja płatnicza. Decyzja z 14 lipca 2026 roku oznacza, że firma nie może już swobodnie prowadzić usług płatniczych, a użytkownicy powinni zająć się swoimi pieniędzmi.
Dlaczego KNF odebrała zezwolenie
Nadzór finansowy uzasadnił decyzję tym, że spółka nie zapewniała ostrożnego i stabilnego zarządzania działalnością w zakresie usług płatniczych. To poważny zarzut, bo dotyczy fundamentu, na którym opiera się zaufanie do każdej firmy obracającej cudzymi środkami.
Dla rynku sygnał był czytelny. Notowania mPay, jeszcze w 2021 roku sięgające ponad 4 złotych za akcję, spadły do okolic 16 groszy. Kurs od dawna odzwierciedlał kłopoty spółki, a decyzja nadzoru je przypieczętowała.
Co z pieniędzmi na koncie
Najważniejsze pytanie dla zwykłego użytkownika brzmi: co z moimi pieniędzmi? mPay działało jak portfel cyfrowy, w którym można było trzymać do 5 tysięcy złotych i wydawać je na bilety czy opłaty parkingowe.
Kluczowa jest jedna informacja: te środki nie są objęte ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. W przypadku banku depozyty do równowartości 100 tysięcy euro są gwarantowane przez państwo. Tutaj takiej poduszki nie ma, więc odpowiedzialność za odzyskanie pieniędzy spoczywa w praktyce na samym użytkowniku.
Komisja zobowiązała spółkę, by do 30 września umożliwiła posiadaczom kont wypłatę środków albo przeniesienie ich do innego dostawcy. To realny termin, w którym trzeba podjąć działanie.
Co radzą prawnicy
Eksperci cytowani przez Rzeczpospolitą są zgodni: nie warto czekać do ostatniej chwili. Po 30 września odzyskanie pieniędzy może być trudniejsze i wymagać wejścia na drogę sądową, co oznacza czas, koszty i niepewność.
Praktyczne kroki są proste. Warto jak najszybciej złożyć w aplikacji dyspozycję wypłaty salda na własne konto bankowe, a jeśli zostały na nim jeszcze niewielkie kwoty, można je po prostu wykorzystać na bieżące bilety, zanim upłynie termin.
Aplikacja nie znika z dnia na dzień
Cofnięcie zezwolenia nie oznacza, że aplikacja przestaje działać całkowicie. mPay może nadal funkcjonować w ograniczonym zakresie, czyli sprzedawać bilety komunikacji miejskiej i obsługiwać płatności za parkowanie, bo te usługi nie wymagają statusu krajowej instytucji płatniczej.
Dla pasażerów codzienne korzystanie z biletów może więc na razie wyglądać podobnie. Zmienia się jednak to, co najważniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa: trzymanie większych kwot na koncie w aplikacji przestało być rozsądne. Sprawa mPay to przypomnienie, że wygoda cyfrowych portfeli idzie w parze z ryzykiem, o którym łatwo zapomnieć, dopóki wszystko działa.



