W konflikcie, który przez ostatnie dni tylko się zaostrzał, padły nagle słowa o rozmowach. Jak podaje TVN24, Donald Trump oświadczył, że Iran dzwonił i bardzo chce zawrzeć porozumienie.

Słowa na pokładzie Air Force One

Wypowiedź padła 9 lipca, gdy prezydent USA wracał ze szczytu NATO w Ankarze i rozmawiał z dziennikarzami na pokładzie Air Force One. „Dzwonili niedawno, bardzo chcą zawrzeć porozumienie” - powiedział Trump o stronie irańskiej.

To wyraźna zmiana tonu wobec deklaracji z poprzednich dni, gdy mowa była o zerwanym zawieszeniu broni i kolejnych uderzeniach. Teraz prezydent akcentuje gotowość Teheranu do rozmów.

„Wygraliśmy militarnie”

Trump nie ukrywał przy tym poczucia przewagi. „Mamy wiele sposobów, żeby wygrać, ale już wygraliśmy militarnie. Iranowi bardzo niewiele zostało i bardzo chcą zawrzeć umowę” - oświadczył.

Z jego słów wynika, że Waszyngton traktuje ewentualne negocjacje jako rozmowę z pozycji siły. To narracja, w której Iran ma być stroną wyczerpaną, szukającą wyjścia z konfliktu.

Teheran nie potwierdza

Jest jednak istotne zastrzeżenie. W relacji nie ma żadnego potwierdzenia tych rozmów ze strony Iranu. Teheran nie odniósł się do twierdzeń Trumpa o telefonach i chęci zawarcia porozumienia.

To każe traktować deklarację ostrożnie. Bez potwierdzenia drugiej strony trudno ocenić, czy rzeczywiście doszło do kontaktu, czy jest to element amerykańskiej narracji o zbliżającym się sukcesie.

Sygnał deeskalacji czy gra

Wypowiedź pojawia się w kontekście gwałtownej wymiany ciosów: amerykańskich uderzeń na irańskie cele, będących odpowiedzią na irańskie ataki na statki w cieśninie Ormuz. Na tym tle mowa o porozumieniu brzmi jak pierwszy od dawna sygnał w stronę deeskalacji.

Nie wiadomo jednak, czy to początek realnych rozmów, czy jedynie retoryczny manewr. Dopóki Teheran milczy, słowa Trumpa pozostają zapowiedzią bez pokrycia po drugiej stronie. Pewne jest jedno: po dniach samych gróźb w konflikcie pojawił się wątek dyplomatyczny, na który wielu czekało.