Alicja Rosolska, jedna z najbardziej doświadczonych polskich deblistek, opowiedziała o udarze, który przeszła wiosną ubiegłego roku. Historię opisuje TVN24.

Co się stało

Do udaru doszło w okresie Wielkanocy 2025 roku. Tenisistka miała sparaliżowaną lewą stronę ciała. W jej przypadku wskazano na wadę serca w postaci przetrwałego otworu owalnego, przez który skrzeplina może przedostać się do krążenia mózgowego. Przeszła zabieg kardiologiczny zamknięcia tego otworu.

To rozpoznanie nie jest w tenisie ani w sporcie w ogóle egzotyczne. Przetrwały otwór owalny występuje u znacznej części populacji, przez całe życie nie dając objawów, a bywa wykrywany dopiero po incydencie neurologicznym.

Powrót

Rosolska wróciła do rywalizacji po ponad roku przerwy. Jak podaje Polsat Sport, pierwszym startem był turniej w Birmingham, a następnie zagrała w deblu na Wimbledonie.

Wyniki w takich powrotach są punktem najmniej istotnym. Trzeba mieć świadomość, co dzieje się między jednym a drugim: rehabilitacja po udarze z niedowładem połowiczym to praca nad ruchami, które wcześniej wykonywało się bezwiednie, w tym nad podrzuceniem piłki do serwisu.

O zakończeniu kariery

Tenisistka mówi dziś o przyszłości bez patosu i bez ostatecznych deklaracji. Rozważa dalsze starty, wspominając o możliwości skorzystania ze specjalnego rankingu przysługującego zawodniczkom wracającym po długiej przerwie zdrowotnej.

W jej dorobku są między innymi finał wielkoszlemowy w grze mieszanej i tytuły w cyklu WTA, a kariera deblowa trwa u niej, jak u wielu specjalistek tej konkurencji, znacznie dłużej niż u singlistek.

Warto wiedzieć

Ta historia ma wymiar wykraczający poza sport, bo pokazuje coś, o czym łatwo zapomnieć: udar nie jest chorobą wyłącznie osób starszych. U młodszych pacjentów przyczyną bywają właśnie wady serca albo zaburzenia krzepnięcia.

Objawy, przy których należy natychmiast wezwać pogotowie pod numerem 112, są proste do zapamiętania: nagłe opadnięcie kącika ust lub asymetria twarzy, osłabienie albo brak czucia w kończynach po jednej stronie ciała oraz zaburzenia mowy. W udarze liczy się czas, bo skuteczność leczenia maleje z każdą godziną. Nie należy czekać, aż "samo przejdzie", nawet jeśli objawy ustępują.