Na Lotnisku Chopina w Warszawie stanęły kioski, przez które można zamówić i opłacić przejazd Uberem bez korzystania z aplikacji. Jak opisuje Rzeczpospolita Cyfrowa, to pierwsza taka instalacja w Polsce i jedna z pierwszych w Europie.

Jak to działa

Pasażer wybiera cel podróży na ekranie dotykowym i płaci kartą. Urządzenie drukuje potwierdzenie, a na telefon przychodzi SMS z danymi kierowcy i kodem PIN. Nie trzeba mieć zainstalowanej aplikacji, lokalnej karty SIM ani dostępu do internetu.

Podobne kioski działają już na Heathrow w Londynie, LaGuardii w Nowym Jorku i w Budapeszcie.

Dla kogo to jest

Adresatem są przede wszystkim osoby starsze i cyfrowo wykluczone, dla których pobranie aplikacji, założenie konta i wpięcie karty płatniczej to bariera nie do przejścia. Uber mówi wprost o otwieraniu drzwi do cyfrowego świata osobom dotąd wykluczonym.

W praktyce skorzysta z tego również inna grupa: turysta z zagranicy bez roamingu i bez lokalnego numeru, a także każdy, komu na lotnisku padł telefon. To sytuacje banalne, a dotąd oznaczały konieczność szukania postoju taksówek i negocjowania ceny w obcym języku.

Dlaczego platforma wraca do fizycznego punktu

To ciekawszy wątek, niż wygląda na pierwszy rzut oka. Firmy takie jak Uber budowały swoją pozycję na całkowitym przeniesieniu obsługi do aplikacji: brak dyspozytora, brak kasy, brak punktu. Kiosk na lotnisku jest odwrotem od tej logiki.

Powód jest prozaiczny i policzalny: na lotnisku znajduje się skoncentrowany strumień klientów, z których część nie może albo nie chce korzystać z aplikacji, a każdy z nich i tak potrzebuje przejazdu do miasta. To dokładnie ten sam popyt, o który przez dekady konkurowały postoje taksówek.

Rzeczpospolita podaje, że Lotnisko Chopina obsłużyło w 2025 roku ponad 24 miliony pasażerów, a liczba kursów Ubera z lotniska i na lotnisko wzrosła w ciągu dwóch lat o 30 procent.

Czego nie wiadomo

Nie podano, ile dokładnie urządzeń stanie na Chopina ani czy Uber planuje rozszerzenie na inne polskie lotniska i dworce. Nie wiadomo też, czy ceny zamówień z kiosku będą identyczne jak w aplikacji, a to pytanie warto zadać, bo w modelu aplikacyjnym cena zależy od bieżącego popytu.

Co to znaczy dla pasażera

Praktycznie: jeśli lądujesz w Warszawie bez działającego internetu, masz teraz trzecią opcję obok taksówki z postoju i pociągu do centrum. Warto tylko pamiętać o tym, o czym mówi się rzadko, a co przy takich urządzeniach jest istotne: kwota pobierana z karty przy zamówieniu i kwota końcowa mogą się różnić, jeśli trasa się zmieni. Wydruk z kiosku to dokument, który w razie sporu warto zachować.