Zmieniły się przepisy o składzie i oznakowaniu suplementów diety. Jak wyjaśnia Rzeczpospolita, producenci mogą teraz wytwarzać preparaty z formami witaminy D i żelaza, których wcześniej nie było na liście dozwolonych.

Co dokładnie dopuszczono

Nowelizacja obejmuje trzy substancje. Pierwsza to monohydrat kalcydiolu, czyli forma witaminy D będąca jej metabolitem, potencjalnie szybciej podnosząca stężenie witaminy w organizmie. Dwie kolejne dotyczą żelaza: winian adypinianu wodorotlenku żelaza w postaci nano, mający lepszą przyswajalność i mniej działań niepożądanych, oraz kazeinian żelaza z mleka, który ma poprawiać biodostępność i wchłanianie.

Podstawą dopuszczenia są pozytywne opinie Europejskiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Żywności, oceniającego bezpieczeństwo takich składników na poziomie unijnym.

To zmiana rozszerzająca, nie ograniczająca

Warto od razu rozwiać obawę, która przy takich informacjach pojawia się najczęściej: nic nie znika z półek. Nowelizacja dodaje pozycje do listy dozwolonych form, a nie usuwa dotychczasowe. Preparaty, które ktoś przyjmuje od lat, pozostają dostępne na niezmienionych zasadach.

W praktyce oznacza to, że w kolejnych miesiącach w aptekach i drogeriach mogą zacząć pojawiać się nowe produkty, jeśli producenci zdecydują się z tych form skorzystać.

Dlaczego forma chemiczna w ogóle ma znaczenie

Dla przeciętnego kupującego suplement to "witamina D" albo "żelazo", ale organizm reaguje na konkretny związek chemiczny, a nie na nazwę na opakowaniu. Różne formy różnią się tym, jak są wchłaniane w przewodzie pokarmowym i jak szybko organizm może z nich skorzystać.

Przy żelazie ma to szczególne znaczenie praktyczne, bo klasyczne preparaty bywają źle tolerowane: powodują dolegliwości żołądkowo-jelitowe, przez które część osób przerywa terapię. Formy o lepszej tolerancji rozwiązują realny problem, a nie tylko marketingowy.

Co to znaczy dla ciebie

Niewiele, jeżeli suplementujesz się zgodnie z zaleceniem lekarza, i sporo, jeżeli robisz to na własną rękę. Kluczowa zasada pozostaje ta sama: o suplementacji powinien decydować lekarz na podstawie wyników badań, a nie reklama czy porada ze strony internetowej.

Zarówno witamina D, jak i żelazo należą do składników, których nadmiar szkodzi. W przypadku żelaza przyjmowanie preparatów bez potwierdzonego niedoboru jest wprost niewskazane, bo organizm nie ma skutecznego mechanizmu wydalania jego nadmiaru. Nowa, lepiej przyswajalna forma nie jest więc zachętą do zwiększania dawek, tylko zmianą sposobu podania tej samej substancji.

Czego w przepisach nie ma

Nowelizacja dotyczy dozwolonych form, a nie maksymalnych dawek. Dostępny opis zmian nie zawiera nowych limitów dawkowych dla witaminy D ani żelaza. Krążące w sieci zestawienia konkretnych wartości warto więc sprawdzać u źródła, czyli w komunikatach Głównego Inspektoratu Sanitarnego i w treści samego rozporządzenia.