Jarosław Kaczyński zareagował publicznie na spory wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Jak podaje Rzeczpospolita, prezes partii opublikował wpis w serwisie X.

Co napisał

"Apeluję do moich koleżanek i kolegów o chwilę oddechu i łyk zimnej wody. Wróg jest w innym miejscu, a widząc tego rodzaju publiczne dyskusje, zaciera ręce" - napisał Kaczyński.

W tym samym wpisie znalazło się zdanie ostrzejsze: "W naszej partii są niestety tacy, którzy tę partię rozbijają, i są tacy, którzy dążą do tego, by nasze środowisko trwało i umacniało się". Prezes PiS dodał też: "Tylko zjednoczeni wygramy, a Polska potrzebuje dzisiaj realnego planu naprawy".

Zdanie, które może być kluczowe

Najwięcej mówi jednak fragment o charakterze proceduralnym. Kaczyński wskazał, że "uchwalone reguły i decyzje Prezydium Komitetu Politycznego z 15 lipca obowiązują, ale nie oznacza to, że aktywność obecnych członków stowarzyszenia nie może przybrać innego, wewnątrzpartyjnego charakteru".

To zdanie da się czytać dwojako. Jako twarde podtrzymanie uchwały, bo reguły "obowiązują". I jako uchylenie furtki, bo dopuszcza kontynuowanie aktywności, o ile przeniesie się ją do struktur partyjnych. W praktyce jest to propozycja formuły wyjścia z konfliktu bez ogłaszania przez którąkolwiek ze stron kapitulacji.

Przypomnienie kontekstu

Prezydium Komitetu Politycznego zobowiązało 15 lipca działaczy do wystąpienia ze stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną, wskazując "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego i "Po pierwsze Polska" Jacka Sasina. Termin na złożenie oświadczeń mija 23 lipca, a piątkowe spotkanie prezesa z byłym premierem, jak przyznał rzecznik partii, nie rozstrzygnęło sprawy zasadniczej.

W tekście przywołano także nazwisko Piotra Müllera jako autora listu do prezesa.

Co to zmienia

Formalnie nic: uchwała obowiązuje, termin biegnie dalej. Politycznie sporo, bo lider partii publicznie przyznał, że spór jest widoczny na zewnątrz i szkodzi ugrupowaniu, a jednocześnie zasygnalizował, że nie chodzi o wypchnięcie kogokolwiek z partii, tylko o formę działania.

Najbliższe dni pokażą, czy adresaci apelu odczytają go tak samo. Rozstrzygnięcie przyniesie 23 lipca i liczba złożonych oświadczeń.