Dwa duńskie terytoria autonomiczne chcą własnej reprezentacji olimpijskiej. To marzenie o obecności na największej sportowej scenie świata zderza się jednak z twardymi regułami.

Oficjalny wniosek

Jak podaje Bankier.pl, na początku lipca odpowiednie władze w Danii zaakceptowały wysłanie do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) oficjalnego listu w sprawie startu Grenlandii i Wysp Owczych na igrzyskach. Oba terytoria chciałyby rywalizować pod własnymi flagami, zamiast — jak dotąd — reprezentować Danię.

Główna przeszkoda

Barierą jest karta olimpijska. Zgodnie z jej zapisami zmienionymi w 1996 roku, MKOl może uznać nowy narodowy komitet olimpijski dopiero po tym, jak dany podmiot zostanie uznany za niepodległe państwo przez społeczność międzynarodową. Grenlandia i Wyspy Owcze mają status terytoriów autonomicznych Danii, nie suwerennych państw — i to jest największa trudność w tej sprawie.

Sportowe doświadczenie

Oba terytoria nie są jednak nowicjuszami na arenie międzynarodowej. Grenlandia działa m.in. w międzynarodowej federacji piłki ręcznej, a Wyspy Owcze mają własne reprezentacje w piłce nożnej, uczestnicząc w strukturach FIFA i UEFA. Pokazuje to, że potrafią funkcjonować jako odrębne podmioty sportowe.

Dlaczego to ważne

Sprawa łączy sport z polityką i tożsamością. Dla Grenlandii, o którą toczy się dziś geopolityczna gra, a która dąży do coraz większej samodzielności, własna reprezentacja olimpijska byłaby symbolem podmiotowości. Procedura uznania przez MKOl bywa jednak długa i niepewna, a wcześniejsze starania terytoriów zależnych zwykle rozbijały się o wymóg niepodległości. To historia, której ciąg dalszy zależy nie tylko od sportu, ale i od wielkiej polityki.