Bywa, że najbardziej rozpoznawalnym mieszkańcem okolicy zostaje… słoń morski. Tak jest na Tasmanii, gdzie Neil stał się internetową gwiazdą.

Kim jest Neil

Jak podaje TVN24, Neil to słoń morski południowy (Mirounga leonina), który regularnie pojawia się na wybrzeżu Tasmanii. Potrafi blokować ruch, ucinając sobie drzemkę na jezdni, oraz „walczyć” z samochodami, pachołkami drogowymi i płotami.

Dlaczego niszczy auta

Wbrew pozorom to nie złość. Eksperci wskazują dwie przyczyny. Po pierwsze — linienie: słonie morskie wracają na ląd, by zrzucić sierść i wierzchnią warstwę skóry, co powoduje swędzenie, więc zwierzę ociera się o twarde przedmioty. Po drugie — trening dominacji. Jak tłumaczy Sophia Volkze z Uniwersytetu Tasmanii, Neil w ten sposób „trenuje do walk, które później stoczy z dorosłymi samcami”. Ponieważ jest prawdopodobnie jedynym takim słoniem w okolicy, „ćwiczy na toyotach”.

Gwiazda z problemem

Neil zgromadził ponad 1,4 mln obserwujących w mediach społecznościowych, a lokalne władze traktują go niemal jak wizytówkę regionu — jeden z urzędników nazwał go „jednym z naszych największych towarów eksportowych”. Sława ma jednak drugą stronę: ludzie podchodzą do zwierzęcia zbyt blisko, by zrobić zdjęcie.

Kris Carlyon z tasmańskiego departamentu zasobów naturalnych przypomina, że to potężne, dzikie zwierzę. Władze apelują o zachowanie co najmniej 20 metrów dystansu, a w towarzystwie psa — nawet 50 metrów.

Dlaczego to ważne

Historia Neila to lekka, wakacyjna ciekawostka, ale z poważnym morałem. Viralowa popularność dzikiego zwierzęcia potrafi zwrócić uwagę na ochronę przyrody — pod warunkiem, że idzie w parze z rozsądkiem. Słoń morski, choć na nagraniach wygląda niegroźnie, pozostaje wielkim drapieżnikiem, a bezpieczny dystans to ochrona zarówno ludzi, jak i samego zwierzęcia.