Jeśli ktoś lubi gole, ten mundial jest dla niego. Rozszerzony do 48 drużyn turniej w Ameryce Północnej zamienił się w bramkową ucztę i już teraz przepisuje rekordy.

Rekord już w fazie grupowej

Jak podaje The Tribune, w samej fazie grupowej padło 137 bramek w 45 meczach — to najwyższy wynik w historii grupowej części mistrzostw świata, lepszy od dotychczasowego rekordu 136 goli z 2014 roku (osiągniętego w 48 spotkaniach). Średnia przekracza trzy bramki na mecz.

Co więcej, łączna liczba goli w turnieju przebiła już rekordowy wynik z Kataru 2022 (172 trafienia) — a przed kibicami wciąż kolejne rundy fazy pucharowej. To efekt nie tylko skuteczności napastników, ale i rozszerzenia turnieju: więcej drużyn oznacza więcej meczów (kalendarz urósł do ponad stu spotkań, z nową rundą 1/16 finału) i więcej okazji do strzelania.

Messi i Mbappé przepisują tabele strzelców

Bramkowy festiwal napędzają gwiazdy. Według statystyk ESPN Lionel Messi został rekordzistą wszech czasów pod względem goli w historii mistrzostw świata, a Kylian Mbappé wyrównał dorobek legendarnego Miroslava Klosego (16 trafień), zbliżając się do szczytu klasyfikacji. To pokolenie napastników, które redefiniuje mundialowe rekordy ustanawiane przez dekady.

Dlaczego pada tyle goli?

Eksperci wskazują kilka przyczyn. Najważniejsza to format: 48 drużyn oznacza więcej różnic poziomów i więcej jednostronnych spotkań, w których faworyci sieją spustoszenie. Pojawiają się też głosy o trudnościach bramkarzy z dalekimi, kręconymi strzałami — choć to raczej obserwacja niż potwierdzona naukowo teza. Tak czy inaczej, statystyki nie kłamią: rzadko który mundial dawał tyle radości fanom ofensywnej piłki.

Polska tylko przed telewizorami

Dla polskich kibiców to turniej oglądany z boku — reprezentacja nie zakwalifikowała się do mistrzostw. Pozostaje śledzić bramkowe rekordy bez emocji związanych z własną drużyną. Jeśli tempo strzelania utrzyma się w fazie pucharowej, MŚ 2026 zapiszą się w historii jako najbardziej bramkostrzelny turniej, jaki kiedykolwiek rozegrano.