Mundial w Ameryce Północnej ma kolejną wielką sensację — i znów rozstrzygnęły o niej rzuty karne. Tym razem z turniejem pożegnała się Holandia.

Dramat w doliczonym czasie i na karne

Jak podaje Rzeczpospolita, w meczu 1/16 finału Maroko pokonało Holandię po serii rzutów karnych, wygrywając ją 4:3 — po remisie 1:1 w regulaminowym czasie i bezbramkowej dogrywce. Jak relacjonuje ESPN, Holandia prowadziła po golu Cody'ego Gakpo w drugiej połowie, ale Maroko doprowadziło do wyrównania w samej końcówce — bramkę zdobył Issa Diop. Gdy dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, o wszystkim zdecydowała loteria jedenastek.

Bohater z bramki

W serii karnych bohaterem został marokański bramkarz Yassine Bounou, który obronił kluczowy strzał rywali, dając swojej drużynie przewagę. Skuteczne wykonanie kolejnych jedenastek przypieczętowało awans Maroka. Dla Holandii to bolesny koniec turnieju — Oranje, stawiani w gronie kandydatów do wysokich lokat, odpadli wcześniej, niż zakładano.

Maroko znów groźne

Awans Maroka nie jest przypadkiem. Reprezentacja ta zachwyciła już na poprzednim mundialu, docierając do najlepszej czwórki, i ponownie pokazuje, że w grze pucharowej potrafi eliminować europejskie potęgi. W kolejnej rundzie Maroko zmierzy się — według doniesień — z Kanadą, jednym ze współgospodarzy turnieju.

Mundial sensacji

To już druga wielka niespodzianka tego mundialu rozstrzygnięta po karnych — wcześniej z turniejem pożegnali się Niemcy, również przegrywając serię jedenastek. Tegoroczne Mistrzostwa Świata wyraźnie premiują odwagę i nerwy ze stali, a tradycyjna hierarchia futbolu coraz częściej zostaje wywrócona. Dla kibiców to znak, że w tej edycji nie ma meczów z góry rozstrzygniętych — a takie turnieje zwykle zapadają w pamięć najmocniej.