Kreml po raz kolejny obwieszcza „przełom” na wschodzie Ukrainy. Niezależni obserwatorzy radzą jednak czytać te komunikaty z dużą ostrożnością.

Co ogłosiła Rosja

Jak podaje Rzeczpospolita, Moskwa sugeruje, że jej wojska są bliskie przejęcia Konstantynówki w obwodzie donieckim, a rosyjska agencja TASS pisała nawet o kontroli „96 procent” miasta. W sieci pojawiło się też nagranie z rosyjską flagą w Łymanie, mające dowodzić opanowania miejscowości. To jednak twierdzenia strony rosyjskiej, którą cechuje wyprzedzanie faktycznych zdobyczy w propagandzie.

Co mówią niezależni eksperci

Instytut Studiów nad Wojną (ISW) ocenia rosyjskie roszczenia wobec Konstantynówki jako mocno zawyżone — realna kontrola to raczej 30–40 procent, a nie 96. Kluczowe jest rozróżnienie, które podkreślają analitycy: infiltracja małych grup dywersyjnych to nie to samo co kontrola terytorium. Także CNN opisało rosyjskie doniesienia jako przesadzone. W przypadku Łymanu ISW nie potwierdził rosyjskiego opanowania, wskazując na możliwą manipulację nagraniem; miasto ma pozostawać pod kontrolą ukraińską.

Szerszy obraz frontu

Rosja rzeczywiście kontroluje większość Donbasu zajętego od 2022 roku, w tym Bachmut, Awdijiwkę i zdobyty na przełomie roku Pokrowsk. Kluczowe jest jednak tempo: według analiz przywoływanych przez ISW wiosną 2026 roku rosyjski marsz wyraźnie zwolnił, a w okolicach kwietnia i maja Moskwa po raz pierwszy od dawna miała zanotować ujemny bilans terytorialny. Ufortyfikowany pas miast — Słowiańsk, Kramatorsk, Drużkiwka — pozostaje w rękach ukraińskich.

Reakcja Ukrainy

Ukraiński Sztab Generalny, podobnie jak ISW, konsekwentnie oddziela infiltrację dywersantów od realnej kontroli terenu, podważając rosyjskie komunikaty o „zajęciu” miast. Kijów pokazuje działania w terenie — m.in. kontrataki w rejonie Łymanu oraz uderzenia na wojskowe zaplecze i infrastrukturę w głębi Rosji.

Dlaczego to ważne

Rozbieżność między komunikatami Kremla a ustaleniami niezależnych obserwatorów to podręcznikowy przykład wojny informacyjnej. Zawyżanie zdobyczy ma podtrzymywać morale i wzmacniać pozycję negocjacyjną Rosji. Dla Polski i całej wschodniej flanki NATO rzetelny obraz frontu jest istotny: pokazuje, że postęp Rosji jest powolny, kosztowny i miejscami odwracalny, a nie — jak głosi Kreml — przełomowy.