Cios już w 7. minucie

Mecz Szkocji z Brazylią w ostatniej kolejce grupy C rozstrzygnął się właściwie na samym początku. W 7. minucie Scott McKenna stracił piłkę w środku pola, a tego rodzaju prezentów Vinicius Junior nie marnuje. Skrzydłowy pewnie pokonał Angusa Gunna i dał Brazylii prowadzenie.

Wczesna strata gola ustawiła całe spotkanie. Szkoci próbowali się odbudować, ale brazylijska gra w środku pola raz po raz rozkładała ich ustawienie.

Błąd bramkarza tuż przed przerwą

Najboleśniejszy moment przyszedł w doliczonym czasie pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu Bruno Guimaresa bramkarz Angus Gunn fatalnie wyszedł do piłki i zaliczył „pusty przelot”, a Vinicius Junior bez trudu skompletował dublet. Wynik 0:2 do przerwy był dla Szkotów katastrofą, która rozegrała się w dużej mierze ich własnymi rękami.

Cunha dopełnił dzieła

Po zmianie stron Brazylia kontrolowała tempo, nie ryzykując niepotrzebnie. W 60. minucie znów błysnął Bruno Guimares, który przyciągnął obrońców i podał do Matheusa Cunhy — temu pozostało już tylko wykończyć akcję. 0:3 i mecz stał się formalnością. Zespół prowadzony przez Carlo Ancelottiego spokojnie dowiózł wynik do końca.

Bilans grupy C

Zwycięstwo przypieczętowało pierwsze miejsce Brazylii w grupie C i awans do fazy pucharowej w roli jednego z faworytów całego turnieju. Vinicius Junior z dwoma golami był najjaśniejszą postacią na boisku, a Bruno Guimares dyrygował środkiem pola.

Dla Szkocji to gorzki koniec przygody z mistrzostwami — reprezentacja zajęła trzecie miejsce w grupie i odpada z turnieju. Mecz z Brazylią obnażył różnicę klasy między światową czołówką a drużynami drugiego planu. Sam awans na mundial pozostaje jednak osiągnięciem, którym szkocki futbol może się pochwalić.