W gęstwinie polskich kryminałów łatwo o powtarzalność. Anna Kańtoch konsekwentnie udowadnia, że można inaczej.

Od fantastyki do zbrodni

Jak opisuje Rzeczpospolita, katowicka pisarka zaczynała od fantastyki i science fiction — w tych gatunkach zyskała uznanie i nagrody środowiska — by z czasem przejść do kryminału i prozy współczesnej. To rzadka droga: zmiana gatunku bywa ryzykowna, ale w jej przypadku okazała się atutem, bo do kryminału wniosła wyobraźnię i swobodę w budowaniu światów oraz postaci.

Psychologia ponad zagadkę

Tym, co wyróżnia jej książki, nie jest sama intryga, lecz głębia psychologiczna. Kańtoch interesuje się tym, co popycha ludzi na krawędź — obsesją, traumą, pragnieniem zemsty, mechanizmami szaleństwa. Zbrodnia bywa u niej raczej punktem wyjścia do badania ludzkiej natury niż celem samym w sobie. Stąd jej kryminały czyta się jak portrety psychologiczne, w których napięcie rodzi się z wnętrza bohaterów, a nie tylko z pytania „kto zabił".

Odwaga formy

Pisarkę cechuje też skłonność do eksperymentu. Nie przywiązuje się kurczowo do jednego schematu ani do raz wykreowanych postaci — potrafi nimi „grać", przesuwać akcenty, zmieniać perspektywę. To podejście sprawia, że kolejne książki nie są kopią poprzednich, a czytelnik nie dostaje wciąż tego samego według sprawdzonej recepty. W gatunku, który łatwo popada w rutynę, taka nieprzewidywalność jest walutą rzadką.

Dlaczego to się broni

Fenomen Kańtoch polega na połączeniu literackich ambicji z gatunkową przyjemnością lektury. Jej proza nie odpuszcza czytelnikowi emocji, ale daje też coś więcej — refleksję o granicach ludzkiej psychiki. To dlatego jej nazwisko regularnie wraca w rozmowach o najlepszym współczesnym polskim kryminale, a kolejne premiery są wyczekiwane. Dla szukających czegoś więcej niż prosty thriller jej książki są jednym z pewniejszych adresów na literackiej mapie kraju.