Faworyt grupy L wyszedł na boisko z apetytem na drugie zwycięstwo, ale zamiast tego trafił na mur nie do przejścia. Anglia zremisowała z Ghaną 0:0 i — choć przez 90 minut to ona narzucała rytm gry — musiała pogodzić się z utratą dwóch punktów. Jak trafnie ujęli to dziennikarze WP SportoweFakty, Anglicy przez większość spotkania po prostu „bili głową w mur".

Dominacja bez bramek

Statystyki nie pozostawiają złudzeń co do tego, kto kontrolował to spotkanie. Anglia utrzymywała się przy piłce przez około 78–79 procent czasu gry, podczas gdy Ghana musiała zadowolić się jedną piątą posiadania (FIFA). Problem w tym, że ta przewaga w żaden sposób nie przełożyła się na bramki.

Reprezentacja Anglii kilkukrotnie była naprawdę blisko gola. Harry Kane miał doskonałe okazje, ale raz uderzył wysoko ponad poprzeczką, a w innej sytuacji nie wykorzystał dobitki po tym, jak piłka odbiła się od konstrukcji bramki. W końcówce Nico O'Reilly główkował w poprzeczkę, a Bukayo Saka zmusił ghanijskiego bramkarza do efektownej interwencji. Brakowało jednak ostatniego, decydującego elementu, co potwierdzają relacje ESPN.

Mur Ghany nie do przejścia

Po drugiej stronie boiska Ghana zaprezentowała koncert defensywy. Drużyna ustawiła się głęboko, zagęściła pole karne i cierpliwie odbijała kolejne angielskie ataki. Co istotne, Ghańczycy walczyli bez podstawowego bramkarza Lawrence'a Ati Zigiego, którego zastąpił Benjamin Asare — a zmiennik wyszedł z tego pojedynku bez utraty gola. Dla Ghany bezbramkowy remis z jednym z głównych faworytów do wygrania grupy to wynik, który można uznać za sukces.

Sytuacja w tabeli grupy L

Po dwóch kolejkach obie drużyny mają na koncie po cztery punkty. Anglia w pierwszym meczu pokonała Chorwację 4:2, a Ghana ograła Panamę 1:0. Remis sprawił, że obie ekipy zachowały dobre rozkłady przed ostatnią serią spotkań, ale awans nie jest jeszcze przesądzony.

Dla Anglików to przede wszystkim sygnał ostrzegawczy. Sama dominacja w posiadaniu piłki i przewaga terytorialna nie wystarczą, jeśli nie idzie za nimi skuteczność. W decydującej kolejce grupy L podopieczni angielskiego sztabu będą musieli udowodnić, że potrafią zamieniać przewagę na konkretne bramki — bo na tym etapie turnieju kolejne „bicie głową w mur" może okazać się zbyt kosztowne. Mecz rozegrano 23 czerwca 2026 roku na stadionie w Foxborough pod Bostonem.