Oszczędności budżetu kosztem świadczeń pracowniczych — tak w skrócie można podsumować przedłużenie zamrożenia funduszu socjalnego na uczelniach.
Odpis jak sprzed lat
Jak podaje Bankier.pl, odpis na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych (ZFŚS) w uczelniach publicznych ma być dokonywany „w wysokości kwoty odpisu z 2018 roku” — i to aż do 31 grudnia 2036 roku. W praktyce oznacza to, że fundusz nie rośnie automatycznie wraz z wynagrodzeniami, mimo że koszty życia od 2018 roku znacząco wzrosły. Możliwe jest podniesienie odpisu do 6,5 proc. planowanych wynagrodzeń, ale wymaga to zgody związków zawodowych.
Setki milionów oszczędności
Skala jest znacząca. Jak wskazuje Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, „odmrożenie” odpisu kosztowałoby budżet co najmniej 663 mln zł rocznie — przy czym to dane cząstkowe, obejmujące 88 uczelni akademickich, więc realna kwota może być wyższa. Utrzymanie zamrożenia to zatem realna oszczędność dla finansów publicznych.
Kto traci
Z ZFŚS finansowane są świadczenia socjalne pracowników: dofinansowania do wypoczynku, wsparcie w trudnych sytuacjach, świadczenia okolicznościowe. Zamrożenie odpisu oznacza, że pula tych środków pozostaje na poziomie sprzed lat, choć inflacja obniżyła jej realną wartość. To kolejny — po sporach o wynagrodzenia — powód do niezadowolenia środowiska akademickiego.
Dlaczego to ważne
Decyzja pokazuje, jak państwo szuka oszczędności w obliczu presji budżetowej — często w miejscach mniej widocznych niż główne wydatki. Dla dziesiątek tysięcy pracowników uczelni to jednak konkretny ubytek w pakiecie świadczeń. Spór o finansowanie nauki i płace w szkolnictwie wyższym trwa od lat, a zamrożenie funduszu socjalnego na kolejną dekadę raczej go nie wyciszy.



