Spór o pamięć o zbrodni wołyńskiej wraca do polsko-ukraińskiej agendy. Tym razem głos zabrał premier.
Reakcja premiera
Jak podaje Rzeczpospolita, podczas sobotniej konferencji prasowej w Kleczewie w Wielkopolsce Donald Tusk odniósł się do decyzji prezydenta Ukrainy. „Oczekujemy od Ukrainy pierwszego kroku po tej nieszczęsnej decyzji prezydenta Zełenskiego” — powiedział premier, wskazując, że Polska liczy na wyraźny sygnał ze strony Kijowa.
Powód: jednostka imienia UPA
Chodzi o nadanie przez stronę ukraińską imienia „Bohaterów UPA” jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy — Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ”. Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za rzeź wołyńską z 1943 roku, w której zginęły dziesiątki tysięcy polskich cywilów, dlatego w Polsce upamiętnianie UPA budzi sprzeciw ponad podziałami.
Dyplomacja w tle
Sprawą zajmuje się też dyplomacja. W piątek w Warszawie doszło do rozmów wicepremiera i szefa MSZ Radosława Sikorskiego z ukraińskim ministrem spraw zagranicznych Andrijem Sybihą. Tusk wspomniał również o liście od byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, który apelował, by oba narody „spróbowały popracować wspólnie nad tą przeszłością”.
Dlaczego to ważne
Polska od początku wojny należy do najważniejszych sojuszników Ukrainy, ale kwestie historyczne — zwłaszcza pamięć o Wołyniu — pozostają drażliwym punktem. Stanowisko Tuska pokazuje, że rząd, mimo wsparcia dla Kijowa, oczekuje gestów w sprawie rozliczenia przeszłości. To temat, który będzie wracał, zwłaszcza że po tej samej decyzji ostro zareagowała również opozycja. Sposób, w jaki oba państwa poradzą sobie z historią, wpłynie na trwałość ich sojuszu.



