Fala zatrzymań
Turecka policja zatrzymała 225 osób — wśród nich naukowców, nauczycieli i działaczy społecznych, także 79-letnią aktywistkę ekologiczną. Prokuratura twierdzi, że 56 zatrzymanych to domniemani członkowie tzw. Państwa Islamskiego, a 35 — lewicowej organizacji DHKP-C, uznawanej w Turcji za terrorystyczną. Krytycy rządu wskazują jednak, że zarzuty terrorystyczne bywają w Turcji stosowane wobec opozycji i osób niezwiązanych z działalnością zbrojną.
W Ankarze wprowadzono zakaz zgromadzeń, a do zabezpieczenia stolicy skierowano około 40 tys. policjantów. Władze tłumaczą to wymogami bezpieczeństwa przed szczytem NATO, zaplanowanym na 7–8 lipca 2026 w Ankarze.
Dziennikarze bez akredytacji
Niezależni dziennikarze krytyczni wobec rządu Erdoğana otrzymali odmowę akredytacji — bez podania powodów, jak wskazał Uraz Kaspar z Międzynarodowego Instytutu Prasowego (IPI). Instytut wraz z 14 innymi organizacjami skierował list do sekretarza generalnego NATO Marka Rutte, apelując o ponowne rozpatrzenie decyzji. Rzeczniczka NATO Allison Hart oświadczyła jednak, że sojusz polega w tej kwestii na „ocenach państwa-gospodarza”. Sprawę skrytykował też sprawozdawca Parlamentu Europejskiego ds. Turcji Nacho Sánchez Amor.
Szerszy kontekst
Turcja zajmuje 163. miejsce na 180 krajów w rankingu wolności prasy Reporterów bez Granic — najgorszy wynik wśród państw NATO; pod względem liczby uwięzionych dziennikarzy w Europie wyprzedzają ją tylko Azerbejdżan i Rosja. Obecna fala zatrzymań wpisuje się w trwające od ponad roku napięcia wewnętrzne, w tym wokół aresztowanego opozycyjnego mera Stambułu Ekrema İmamoğlu. Dla Erdoğana szczyt w Ankarze jest prestiżowym wydarzeniem — krytycy zwracają jednak uwagę na kontrast między rolą gospodarza sojuszu a stanem praworządności w kraju.



