Donald Trump postawił na czele jednej z najważniejszych — i najbardziej kontrowersyjnych — agencji swojej administracji człowieka z mundurowym życiorysem.
Kim jest nominat
Jak podaje Rzeczpospolita, prezydent wskazał Lance'a Schroyera — byłego funkcjonariusza policji stanowej Oklahomy z ponad 29-letnim stażem w organach ścigania oraz weterana Korpusu Piechoty Morskiej USA. Trump zachwalał kandydata jako kogoś, kto ma „wszystko, czego trzeba", by zatrzymywać i deportować przebywających nielegalnie w USA sprawców najpoważniejszych przestępstw — „na niespotykaną dotąd skalę".
Karuzela na szczycie ICE
Schroyer — jeśli Senat zatwierdzi nominację — zastąpi Davida Venturellę, pełniącego obowiązki dyrektora od czerwca 2026 roku. Venturella objął agencję po Toddzie Lyonsie, który stracił stanowisko na tle kontrowersji wokół brutalnych operacji ICE w Minneapolis. Ta seria zmian pokazuje, jak niestabilne jest kierownictwo agencji w newralgicznym dla administracji obszarze.
Co istotne, ICE nie ma dyrektora zatwierdzonego przez Senat od 2017 roku. Przez niemal dekadę agencją kierowali kolejni pełniący obowiązki szefowie — co krytycy wskazują jako czynnik osłabiający odpowiedzialność instytucjonalną. Zatwierdzenie Schroyera oznaczałoby pierwszego od lat dyrektora z pełnym mandatem.
Twarda polityka i jej cień
Nominacja wpisuje się w zaostrzenie polityki imigracyjnej w drugiej kadencji Trumpa. Od jego powrotu do Białego Domu w styczniu 2025 roku ICE prowadzi masowe operacje deportacyjne, ale mierzy się też z poważnymi zarzutami — od przypadków użycia siły, przez warunki w przepełnionych ośrodkach, po zgony zatrzymanych. Jak zauważa Al Jazeera, wybór kandydata o profilu operacyjnym i wojskowym, a nie administracyjno-reformatorskim, jest czytelnym sygnałem: Trump chce wzmocnić egzekwowanie prawa, nie zmieniać agencji od środka.
Decyzja należy do Senatu
By objąć stanowisko, Schroyer musi przejść przez proces zatwierdzenia w Senacie. W napiętym klimacie wokół polityki imigracyjnej przesłuchania mogą stać się polem starcia: republikanie zapewne będą chwalić „terenowe" doświadczenie kandydata, a demokraci — drążyć temat nadużyć i zgonów w aresztach. Niezależnie od wyniku, sama nominacja potwierdza, że imigracja pozostaje jednym z głównych pól bitewnych obecnej administracji.



