W chórze europejskich obaw o trwałość NATO głos z Helsinek brzmi wyjątkowo spokojnie. Prezydent Finlandii Alexander Stubb przekonuje, że Sojusz wychodzi z obecnych zawirowań silniejszy.
„Narodziny nowego NATO”
Stubb ocenił szczyt NATO w Hadze jako przełomowy. W rozmowie z Atlantic Council stwierdził, że „jesteśmy prawdopodobnie świadkami narodzin bardziej europejskiego NATO”. Wskazał trzy powody: powrót Sojuszu do realnego odstraszania, zobowiązanie do znacznie wyższych wydatków obronnych oraz przesunięcie ciężaru odpowiedzialności w stronę Europy.
„Więcej szumu niż rzeczywistości”
Pytany o obawy europejskich stolic dotyczące zaangażowania USA w dobie administracji Donalda Trumpa, fiński prezydent odpowiedział bez ogródek: ostrzeżenia o wyjściu Waszyngtonu z NATO to — jak relacjonuje Onet — „więcej szumu niż czegokolwiek innego”. Stubb powoływał się na własne rozmowy z amerykańską administracją i podkreślał wartość dyplomacji „miękkiego języka” zamiast publicznych przepychanek.
Logika amerykańskiego zaangażowania jest według niego prosta: USA potrzebują NATO, bo skandynawsko-bałtyckie możliwości wywiadowcze i europejskie bazy są dla Waszyngtonu strategicznie cenne.
Rekordowy cel: wydatki obronne w górę
Najbardziej wymiernym efektem szczytu jest zobowiązanie sojuszników do radykalnego zwiększenia nakładów na obronność w nadchodzącej dekadzie. Stubb nazwał to „kolosalną zmianą” — jeszcze niedawno poziom 2% PKB był dla wielu krajów trudny do osiągnięcia. Finlandia, która po wejściu do Sojuszu podwoiła długość jego granicy z Rosją, dysponuje licznymi rezerwami, nowoczesnym lotnictwem i jedną z najsilniejszych artylerii w Europie.
Spokój zamiast paniki
Stubb stonował też alarmistyczne głosy sugerujące, że Rosja może wkrótce zaatakować państwo NATO. Nie widzi powodów, dla których Moskwa miałaby w praktyce testować artykuł 5, i wzywa do „spokoju, równowagi i opanowania” — w duchu fińskiej mentalności: przygotować się na najgorsze, by do niego nie dopuścić, ale nie popadać w panikę. Europa powinna, jego zdaniem, skupić się na tym, co realne: wspólnych zamówieniach zbrojeniowych i większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo oraz wsparcie dla Ukrainy.
Przesłanie fińskiego przywódcy — kraju, który przez dekady pozostawał poza Sojuszem, a dziś strzeże jego najdłuższej granicy z Rosją — jest spójne: NATO „ma się dobrze i wciąż jest najsilniejszym sojuszem wojskowym świata”.



