Pobór, który w wielu krajach Europy odszedł do historii po zimnej wojnie, wraca — a Serbia dołącza do rosnącej listy państw zmieniających kurs.

Powrót po latach

Jak podaje Novinite, Serbia ma przywrócić obowiązkową służbę wojskową — według doniesień od 2027 roku. Kraj zawiesił pobór w 2011 roku, przechodząc na armię zawodową; teraz, w warunkach napięć regionalnych, wraca do modelu mobilizacyjnego. Decyzję firmuje prezydent Aleksandar Vučić.

Krótka służba

W odróżnieniu od dawnej, rocznej zasadniczej służby, przywracany pobór ma być krótki — według doniesień rzędu 75 dni (z podziałem na szkolenie i ćwiczenia). Obowiązek ma dotyczyć mężczyzn. Władze zapowiadają nakłady na szkolenie poborowych i infrastrukturę. (Najbardziej szczegółowe dane — dokładny czas trwania, koszty i zakres — mogą się jeszcze zmienić w toku prac legislacyjnych, dlatego warto traktować je orientacyjnie.)

Dlaczego teraz

Jak opisuje WNP, oficjalnym celem jest odbudowa rezerw i zdolności obronnych w niespokojnym otoczeniu — w grę wchodzą m.in. napięcia na Bałkanach, w tym wokół Kosowa. Serbskie władze podkreślają, że nie chodzi o agresję, lecz o odstraszanie. Po latach armii w pełni zawodowej krajowi ubywało przeszkolonych rezerwistów — pobór ma to odwrócić.

Europejski trend

Serbia nie jest wyjątkiem. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę temat powszechnego przeszkolenia wojskowego wrócił do europejskiej debaty. Część państw — zwłaszcza w pobliżu Rosji — już wcześniej przywróciła lub wzmocniła pobór (m.in. Litwa i Szwecja), a kolejne rozważają podobne kroki lub rozwijają programy szkolenia obywatelskiego. Powody są zbieżne: poczucie zagrożenia, trudności z rekrutacją do armii zawodowych i chęć budowy rezerw na wypadek kryzysu.

Co to oznacza

Decyzja Belgradu to kolejny sygnał, że Europa wraca do myślenia o obronie powszechnej. Dla samej Serbii — kraju o skomplikowanych relacjach z sąsiadami i aspiracjach unijnych, a zarazem bliskich więziach z Moskwą — przywrócenie poboru ma wymiar i praktyczny, i polityczny. Dla regionu to przypomnienie, że Bałkany pozostają obszarem napięć, a kwestie bezpieczeństwa wracają na pierwszy plan także z dala od linii frontu w Ukrainie.