Wojna w Ukrainie od ponad trzech lat zmienia także politykę wizową Europy wobec Rosjan — i dzieli Unię na zwolenników twardego kursu oraz tych, którzy bronią status quo.
Dłuższe kolejki, mniej wiz
Według doniesień obywatele Rosji muszą dziś liczyć się z wielotygodniowym, a w praktyce nawet ponaddwumiesięcznym oczekiwaniem na wizę Schengen — od umówienia wizyty w centrum wizowym po rozpatrzenie wniosku przez konsulat. To efekt zarówno zaostrzonych procedur, jak i ograniczenia liczby placówek obsługujących rosyjskich wnioskodawców.
Koniec wiz wielokrotnych
Istotną zmianą było zaostrzenie zasad przez Komisję Europejską: jak opisuje Fragomen, większość Rosjan straciła możliwość uzyskania wizy wielokrotnego wjazdu. W praktyce oznacza to, że każdą podróż do strefy Schengen trzeba załatwiać od nowa — z osobnym wnioskiem i całą procedurą. Wyjątki przewidziano m.in. dla obrońców praw człowieka i niezależnych dziennikarzy. Decyzję uzasadniono względami bezpieczeństwa w związku z rosyjską agresją na Ukrainę.
Polska i Bałtyk zamykają drzwi
Część państw poszła dalej niż unijne minimum. Jak podaje RFE/RL, Polska i kraje bałtyckie wprowadziły własne ograniczenia wjazdu dla Rosjan — obejmujące nawet posiadaczy ważnych wiz turystycznych Schengen. Dla rosyjskich turystów granice tych państw pozostają w praktyce zamknięte.
Spór wewnątrz Unii
W UE trwa wyraźny podział. Grupa państw — przede wszystkim z północy i wschodu, m.in. kraje skandynawskie, bałtyckie oraz Polska — naciska na całkowite lub niemal całkowite wstrzymanie wiz turystycznych dla Rosjan, argumentując, że turystyka zasila rosyjski budżet w czasie wojny. Po drugiej stronie są państwa, które wciąż wydają Rosjanom wizy turystyczne na dużą skalę — według doniesień głównie Francja, Włochy, Hiszpania i Grecja, łącznie setki tysięcy dokumentów rocznie. Dla nich liczą się także względy gospodarcze i wizerunkowe.
Dlaczego zakaz jest trudny
Wprowadzenie wspólnego, unijnego zakazu komplikuje wymóg jednomyślności przy decyzjach o charakterze sankcyjnym. Dopóki choćby jedno państwo — wskazuje się tu zwłaszcza na utrzymujące bliskie relacje z Moskwą Węgry — będzie się sprzeciwiać, twarde rozwiązanie na poziomie całej Unii pozostanie poza zasięgiem. W efekcie polityka wizowa wobec Rosjan pozostaje mozaiką: surową na wschodniej flance i znacznie łagodniejszą na południu i zachodzie kontynentu. Spór ten dobrze pokazuje szerszy dylemat Europy — jak pogodzić solidarność z Ukrainą z rozbieżnymi interesami poszczególnych stolic.



