Przyznanie się rosyjskiego przywódcy do kłopotów to rzadkość — tym razem dotyczy paliwa, a jego źródłem są ukraińskie drony.
Kolejki na stacjach
Jak podaje Rzeczpospolita, Władimir Putin przyznał, że Rosja mierzy się z niedoborami paliwa. Słowa padły podczas posiedzenia poświęconego sytuacji na rynku paliw — przywódca odniósł się wprost do trudności kierowców i przedsiębiorców, mówiąc o utrzymujących się kolejkach na stacjach benzynowych. Jak zauważa RFE/RL, publiczne przyznanie się do takich problemów jest dla Kremla nietypowe.
Skutek ataków na rafinerie
Przyczyna jest dobrze znana: trwająca od miesięcy ukraińska kampania uderzeń dronami w rosyjskie rafinerie i infrastrukturę paliwową. Według doniesień zachodnich mediów Ukraina przeprowadziła w tym roku kilkadziesiąt takich ataków, wyłączając z pracy znaczną część mocy przerobowych rosyjskiego przemysłu naftowego — szacunki mówią o rzędzie kilkunastu–dwudziestu kilku procent. To właśnie te ataki przekładają się na braki na stacjach. relacja24 pisała już o jednym z takich uderzeń — na rafinerię w Słowiańsku nad Kubaniem.
Racjonowanie i ograniczenia
Skutki widać w wielu rosyjskich regionach, gdzie wprowadzono ograniczenia w sprzedaży benzyny i oleju napędowego, a część sieci limituje ilość paliwa na jednego klienta. Rozważane było też czasowe wstrzymanie eksportu części produktów naftowych, by ustabilizować rynek wewnętrzny. Dla kraju będącego jednym z największych eksporterów ropy i paliw to sytuacja wymowna — pokazująca, że wojna uderza także w zaplecze gospodarcze Rosji. (Najbardziej szczegółowe liczby, jak dokładna liczba regionów czy procent wyłączonych mocy, bywają różne w zależności od źródła.)
Dlaczego to ważne
Paliwo to nie tylko wygoda kierowców, ale i krwiobieg gospodarki oraz armii. Ukraińska strategia uderzeń „dalekiego zasięgu" wymierzona jest właśnie w to zaplecze — w przychody Kremla i jego zdolność prowadzenia wojny. Przyznanie Putina, choć ostrożne, jest sygnałem, że problem stał się na tyle dotkliwy, iż trudno go dłużej przemilczeć. Kolejne tygodnie pokażą, czy Rosji uda się ochronić rafinerie i odbudować dostawy — czy też naloty będą się powtarzać.



