We wtorek 23 czerwca 2026 roku w godzinach popołudniowych doszło do pożaru w wieży Moeve (Torre Moeve) w północnej części Madrytu. To jeden z czterech wieżowców tworzących kompleks Cuatro Torres Business Area w dzielnicy Chamartín, a zarazem jeden z najwyższych budynków w Hiszpanii — jego wysokość sięga 248 metrów. Kłęby gęstego dymu unoszące się nad drapaczem chmur były widoczne z wielu punktów stolicy.

Ogień w pomieszczeniu technicznym

Według hiszpańskich służb pożar wybuchł na 25. piętrze budynku, gdzie znajdują się pomieszczenia techniczne. Jak podaje agencja Xinhua, z drapacza chmur, w którym mieści się m.in. siedziba spółki energetycznej Moeve, ewakuowano przebywających tam pracowników. Dokładnej liczby osób objętych ewakuacją służby nie podały, wskazując jedynie, że budynek opuszczono w ramach środków ostrożności.

Czy są ofiary lub ranni?

Najważniejsza informacja: w pożarze nikt nie zginął. Hiszpańskie media i agencje zgodnie podają, że nie było ofiar śmiertelnych ani poważnie rannych. Według doniesień Xinhua pomocy udzielono trzem osobom — dwóch pracowników zaopatrzono z powodu lekkiego zatrucia dymem, a jednego przechodnia z powodu ataku paniki. Wszystkie trzy osoby opatrzono na miejscu i nie przewieziono ich do szpitala. Polski portal TVN24 podkreśla, że w zdarzeniu nikt nie został poważnie ranny.

Działania straży pożarnej

Na miejsce natychmiast skierowano liczne zastępy straży pożarnej i służb ratunkowych. Strażacy z madryckiego ratusza opanowali, a następnie ugasili ogień, po czym przystąpili do sprawdzania wnętrza budynku. Jak informuje hiszpański portal Demócrata, akcja wymagała szybkiego rozmieszczenia sił ratowniczych ze względu na wysokość obiektu i ryzyko rozprzestrzeniania się dymu w wielopiętrowym wieżowcu.

Powtarzający się problem

Według TVN24 to już drugi pożar w wieży Moeve w ciągu zaledwie sześciu miesięcy — wcześniej, w grudniu, w piwnicy budynku zapalił się transformator. Przyczyny wtorkowego pożaru na razie nie ustalono; pozostaje ona przedmiotem dochodzenia służb. Powtarzające się incydenty mogą skłonić zarządcę obiektu i władze do dokładniejszej kontroli instalacji technicznych jednego z najbardziej rozpoznawalnych drapaczy chmur Madrytu. To zagraniczne wydarzenie, które — mimo spektakularnych ujęć z dymem nad miastem — zakończyło się bez poważnych konsekwencji dla ludzi.